Gdzie jesteś:
Drukuj

Janusz Hamerszmit - pożegnanie

Pożegnanie (20.05.1947 – 04.07.2009)

Janusz Hamerszmit

PRZYJAŹŃ
Jak się zaczyna? Może na szkolnym boisku? Może w pierwszej miłości do tej samej dziewczyny? Może pożyczyłeś mi łyżwy? Od otarcia krwi z twarzy po dziecięcej honorowej walce na pięści? Od patrzenia na Wisłę, na słońce. Od aprobującego spojrzenia.
Gdy trwa jest jednością i innością jednocześnie. BYŁA. Pamiętałem. Odeszła.
Wspominam.
 
Poznaliśmy się w 1954 roku w szkolnej sali gimnastycznej w Warszawie na rogu Dobrej i Drewnianej, gdy Profesor wyłowił naszą grupę z tłumu siedmiolatków i stworzył z nas klasę.
Jedenaście lat w jednej, prawie niezmienionej grupie, obok siebie i ze sobą.
Zawsze ze sobą, kiedy uczyliśmy się teatru, kiedy tworzyliśmy nasze pierwsze przedstawienia.
Jedenaście lat ze sobą i obok siebie. Co się w tym czasie wydarzyło?
Wszystko się wtedy wydarzyło. Przyjaźnie, sympatie, miłości, zazdrości, walki, wybaczenia, a wszystko intensywne, gorące. Nie do zapomnienia.
Jedenaście lat i matura w 1965. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że nie potrafimy o sobie zapomnieć. Że staliśmy się rodziną.
Grupa rozeszła się do swoich dorosłych spraw, do swoich studiów.

W 1966 roku w gmachu Warszawskiej Szkoły Teatralnej na Miodowej, los wyłowił Janusza i mnie z tłumu kandydatów na aktorów. Cztery szczęśliwe, studenckie lata.
Lata odkrywania, lata kształtowania, lata nadziei. Dyplomy w 1970 i teatr.

W naszym pierwszym wspólnym teatrze, Teatrze Polskim w Bydgoszczy, nasze pierwsze artystyczne nadzieje i wspólne teatralne rozczarowania. Aktorska codzienność.
Janusz został w Bydgoszczy. Ja, po pierwszym sezonie, odszedłem pełen nowych nadziei do Warszawy.

I znowu artystyczna codzienność. Ta wspaniała, kolorowa, artystyczna codzienność.
Janusz zmieniał teatry, poznawał nowe zespoły, odnosił sukcesy w Elblągu, Płocku, Radomiu, Warszawie, gdzie spotkaliśmy się w Teatrze Popularnym.
W Teatrze Polskim w Warszawie reżyserował swoje pierwsze przedstawienie, reżyserski dyplom w 1984.
Grał w Tarnowie i znowu w Płocku. Reżyserował w Warszawie, Radomiu,
Łodzi, Tarnowie, Płocku, Białymstoku.

 Zagrał kilkadziesiąt ról w teatrach, oto bardziej znaczące:
„Wiśniowy sad” Czechowa – Trofimow,
„Tragedia optymistyczna” Wiszniewskiego – Wainonen
„Radcy pana Radcy” Bałuckiego – Zdzisław,
„Balladyna” Słowackiego – Kirkor,
„Wieczór trzech króli” Szekspira - Błazen Feste,
„Wiele hałasu o nic” Szekspira – Klaudio,
„Ryszard II” Szekspira – Bushy,
„Wesele pana Balzaca” Iwaszkiewicza – Darowski,
„Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall – Stasiek,
„Ożenek” Gogola – Żewakin,
„Edukacja Rity” Russella - prof. Frank,
„J.M.K Wścieklica” Witkacego – Wścieklica,

Ważniejsze prace reżyserskie to:
 „Szalona Greta” Grochowiaka,
 „Miłość, czyli życie i śmierć” Stachury,
„Ania z Zielonego Wzgórza” L. M. Montgomery,
 „Mąż i żona” Fredry,
 „Hymn” Schwajda,
 „Figle i cnoty teatru renesansu” scenariusz własny,
 „Pokojówki” Geneta,
 „Edukacja Rity” Russella,
 „Mayday” Cooneya,
 „Bezgrzeszne lata” wg. Makuszyńskiego,
 „Jaś i Małgosia” wg. Braci Grimm.

  Małe formy teatralne na potrzeby estrady (scenariusze własne),
   „W co się bawić, czyli Jaś i Małgosia”,
   „Strach na Wróble”,
  „Podróże Sindbada Żeglarza”,
  „Jasełka”,
  „Przygody z Panem Kleksem”,
  „Europa- nasza rodzina”,
  „W krainę teatru”,
  „Legendy Warszawy”.

Janusz spełniał się w Teatrze. W filmie i serialach telewizyjnych widzieliśmy go w znaczących rolach epizodycznych. Pracował w Zarządzie Sekcji Reżyserów ZASP.
Odszedł dobry, mądry, skromny człowiek.
Dlaczego tak nagle? Dlaczego za wcześnie? Tyle ról do zagrania, sztuk do reżyserowania, ludzi do kochania.
Żegnaj Przyjacielu.

                   
Andrzej Prus

Tekst ukazał się w  Gazecie Wyborczej – Stołecznej nr 228   29.09.2009