Gdzie jesteś:
Drukuj

Mowa pogrzebowa pamięci Haliny Gryglaszewskiej

Droga Pani Profesor!
Udała się Pani w daleką podróż i na jakiś czas musimy się rozstać. Dlatego dziękuję Pani za, zaszczytne dla mnie, długie lata naszej znajomości - od pierwszych kroków, które stawiałem w teatrze, po czasy obecne. Dziękuję za słynne w krakowskiej szkole teatralnej „GPU”. To był skrót trzech słów: „głośno, prędko i z uśmiechem”. Taką uwagę dawała Pani nam, studentom IV roku PWST, reżyserując przedstawienie dyplomowe -  Księżniczkę na opak wywróconą Calderona w imitacji Marka Rymkiewicza. Ale zasadę „GPU” poznało wiele roczników Pani wychowanków. Wówczas głowy parowały nam od koncepcji i nowinek artystycznych, i muszę przyznać, że „GPU” wydawało nam się nadmiernym uproszczeniem. Dopiero po latach, wielu z nas mogło się przekonać, że w tych trzech magicznych słowach zawiera się cala tajemnica grania komedii i farsy. Dziękuję!

Szanowna Pani Dyrektor!
Dziękuję za to, że w 1967 roku pozwoliła mi Pani, studentowi II roku Wydziału Aktorskiego, zadebiutować, wraz z kolegami, na prawdziwej, profesjonalnej scenie. Było to w krakowskich „Rozmaitościach”, w Pani teatrze, w spektaklu Hamlet, w którym kreowała Pani rolę Gertrudy. Mogłem się wówczas przekonać z jaką czułością i uwagą odnosiła się Pani do młodzieży aktorskiej, jakim zaufaniem ją Pani obdarzała, ułatwiając zawodowy start. Przecież w tamtych „moich” latach debiutowały w „Rozmaitościach” późniejsze znakomitości: Jerzy Trela, Elżbieta Karkoszka, Olgierd Łukaszewicz, nieżyjący już Jan Łukowski i wielu, wielu innych. Dziękuję!

Kochana Pani Halino!
Dziękuję za to, że w 2006 roku zgodziła się Pani wystąpić w Kordianie, na deskach Teatru im. Juliusza Słowackiego, w którym kiedyś zagrała Pani szereg wspaniałych ról. Kordiana inscenizował Janusz Wiśniewski, twórca operujący specyficznym językiem teatralnej wypowiedzi, odbiegającym od estetyki wyznawanej przez Panią.  A jednak mogłem podziwiać, z jakim wnikliwym zainteresowaniem obserwowała Pani poczynania reżysera i zmagania aktorów ze znacznie okrojonym tekstem Słowackiego.  Ile w tym było ciepła i życzliwości! Grała Pani Laurę w Epilogu, rolę dopisaną przez inscenizatora, w niezapomniany sposób wygłaszając Testament mój Juliusza Słowackiego:
    … Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
    Co mi żywemu na nic… tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
    Aż was, zjadacze chleba – w aniołów przerobi.
Tymi słowami kończyła Pani spektakl . Tak było jeszcze w listopadzie ubiegłego roku. Bóg zrządził, że były to ostatnie słowa, które wypowiedziała Pani na scenie.

Dziękuję za wszystko! Niech Pani odpoczywa w pokoju! Dobranoc! Do zobaczenia między aniołami!

Krzysztof Orzechowski

Komentarzy: 1

To była wspaniała aktorka, uroczy człowiek, czas jest nieubłagany, wielki żal po jej odejściu.

— w.K, 2010-07-06 14:49:38

Proszę podać wynik działania matematycznego z obrazka obok:

Please insert the result of the arithmetical operation from this image. =

Serwis nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Administrator może w każdej chwili bez podania przyczyny usunąć każdy wpis naruszający dobre imię jakiejkolwiek osoby lub niezgodny z obowiązującym w Polsce prawem.