P  o  t  r  z  e  b  u  j  e  m  y     n  o  w  e  g  o     p  o  r  o  z  u  m  i  e  n  i  a     s  p  o  ł  e  c  z  n  e  g  o     w     s  p  r  a  w  i  e     t  e  a  t  r  ó  w  ,     o  p  e  r     i     f  i  l  h  a  r  m  o  n  i  i

Gdzie jesteś:
Drukuj

Pamiętnik Squattersa 3

Zakładamy sadomasochistyczny salon!” – tak brzmiały pierwsze słowa, które usłyszałem po przekroczeniu progu squata przy Dove Row na początku 2010 roku.
Był piękny styczniowy dzień. Świeciło słońce, gdzieniegdzie pogwizdywały nawet ptaki, nic w Londynie nie przypominało mroźnej aury, którą zostawiłem dzisiejszego poranka w Polsce. Na ulicach leżało co prawda trochę śniegu, pozostałości po intensywnych opadach, które tydzień wcześniej sparaliżowały całą komunikację miejską, ale wyglądało na to, że to już ostatnie podrygi zimy na Wyspach. Dziś o szóstej rano wsiadłem w samolot tanich linii lotniczych Wizzair i przyleciałem ponownie do Londynu.
Teraz stałem przed czerwonymi drzwiami squata i próbowałem swoim pukaniem zbudzić śpiących jeszcze zapewnie domowników. Ponieważ klucze do domu zostawiłem przez nieopatrzność w Polsce (strasznie byłem przed swoim odlotem rozkojarzony) musiałem czekać aż któryś z moich współlokatorów usłyszy moje dobijanie się do drzwi. W środku, niestety, panowała grobowa cisza. Żadnego śladu ludzkiej aktywności. Oparłem się o murek i zapaliłem papierosa. Postanowiłem dać im jeszcze chwilę na wstanie z łóżek.
Przypomniało mi się, kiedy odwiedziłem to miejsce po raz pierwszy.

Pamietnik Squattersa 3 - kliknij aby przeczytać tekst