Licznik odwiedzin : 1342395
Logo
10-10-2017

Zwyczajny Walny Zjazd

LVIII Zwyczajny Walny Zjazd Delegatów ZASP odbędzie się
w dniach 16-17 kwietnia 2018 roku

Nie żyje Marek Frąckowiak

Zanim jednak ukończył łódzką Filmówkę zagrał główną rolę w filmie „Zabijcie czarną owcę”, nagrodzoną na I Międzynarodowych Spotkaniach Filmowych „Młodzi na ekranie” w Koszalinie w 1973 roku. A więc początek życia artystycznego – wymarzony.
Realizując się zawodowo, grając w stołecznych teatrach: Nowym, Współczesnym, Rozmaitości, Adekwatnym a do końca w Teatrze Rampa, odkrył też inną swoją pasję – jeździectwo i wielką miłość do zwierząt. Będąc wrażliwym na potrzeby innych, angażował się w działalność społeczną i charytatywną.
   Jednak od lat najbardziej chyba pochłonęła i wchłonęła go twórczość profesora Bogusława Schaeffera, autora, kompozytora, grafika, który przed laty specjalnie dla niego napisał „Multimedialne coś”, widowisko, którym na Festiwalu w Edynburgu wraz z zespołem artystów zachwycił publiczność. Ta, jak wspomina naoczny świadek sukcesu, ponoć oszalała z zachwytu. W Polsce widzowie także tłumnie szturmowali Zamek Ujazdowski, Teatr Studio, Muzeum Dworca Głównego, Teatr IMKA, Muzeum Żydów Polskich POLIN, czy ostatnio Studio Tęcza, miejsca, które użyczały w Warszawie gościny temu niecodziennemu spektaklowi.
Pokonując słabości ciała, do końca nie poddawał się wyniszczającej chorobie, a wielka miłość do wybranego zawodu, filmu, sceny i teatru sprawiła, że do końca był czynny – parę dni temu zagrał swoją ostatnią Erę – dziewiątą.
   Kiedy pojawił się dwa lata temu na basenie w Aninie podczas kolejnych Mistrzostw Polski Aktorów w Pływaniu, powitaliśmy go okrzykami i brawami ciesząc się z jego zwycięstwa nad chorobą. Wyglądał świetnie, myśleliśmy wówczas, że rozprawił się z nią na dobre. Los miał wobec niego inne plany.

   Marek pozostanie w naszej pamięci nie tylko jako aktor teatralny i filmowy, założyciel Fundacji Przyjaciół Sztuk AUREA PORTA, niezłomny orędownik i popularyzator twórczości profesora Schaeffera, co zaowocowało stworzeniem przez niego Festiwalu Era Schaeffera, ale też człowiek pełen prawdziwej miłości do zwierząt, jego ukochanych koni i psów. Tym ostatnim, wraz ze swoją żoną, Ewą Złotowską, przez cale wspólne życie dawał przytulisko, ciepły i bezpieczny dom.


Żegnaj Marku!


Tekst i foto Maria Wilma-Hinz