Licznik odwiedzin : 1466596
Logo
10-10-2017

Zwyczajny Walny Zjazd

LVIII Zwyczajny Walny Zjazd Delegatów ZASP odbędzie się
w dniach 16-17 kwietnia 2018 roku

„Być albo nie być” aktorem, czyli egzaminy eksternistyczne od kulis

Za organizację egzaminów eksternistycznych, tradycyjnie już, odpowiadała Sekcja Teatrów Dramatycznych ZASP. „Pierwszy etap polegał na oglądaniu przez Komisję spektakli z udziałem kandydatów - w teatrach, ewentualnie na płycie. Zdarzały się propozycje interesujące, ale były też bardzo kiepskie. Niektórym wydaje się, że nic prostszego jak zostać aktorem. Na tym etapie zauważyliśmy też sporo braków wynikających m.in. ze słabego poziomu niektórych szkół i studiów przygotowujących do egzaminów. Choć zdarzali się oczywiście interesujący kandydaci, którzy przeszli do drugiego etapu, czyli do egzaminów praktycznych, odbywających się w ZASP-ie. Trzecim etapem był egzamin teoretyczny z historii literatury, sztuki i teatru. Czasem okazywało się, że kandydat, który wydawał się nam najlepszy w pierwszym etapie, potem wypadał słabo. Być może włożył za mało pracy w przygotowanie do egzaminu, albo wyróżniał się, ale tylko na tle swojej grupy. Wymarzony dyplom aktorski to początek ciężkiej pracy, bo zawód aktora jest bardzo trudny, choć piękny”przyznała przewodnicząca Sekcji Teatrów Dramatycznych Teresa Stępień-Nowicka, która była Sekretarzem Komisji.
   „Aktorstwo to nie zawód, tylko sposób na życie, jak mówili nasi wielcy poprzednicy. Człowiek, który wybiera taki sposób życia, powinien mieć w sobie wielką pasję oraz świadomości, że dokonuje ogromnie trudnego wyboru. Nie zawsze tę pasję było widać, co najwyżej granie zainteresowania sprawą. Wśród szkół, które przygotowywały do egzaminów, wyróżniłabym dwa nurty. Niektóre ośrodki postawiły na bardzo rozległy, ciekawy i ambitny repertuar – niestety często kosztem jakości wykonania. Mnóstwo propozycji, ale jak się do nich dobieraliśmy, okazywało się, że są powierzchowne i nie dają możliwości dotarcia do człowieka. W innych przypadkach wybrana literatura była słaba i nie dawała aktorowi odpowiedniego wyzwania, ponieważ słaba literatura to słabe środki aktorskie. Trzeba szukać dobrej literatury, ale nie w ilości. Ktoś pięknie powiedział, że ilość przechodzi w jakość, ale czasem w bylejakość. Niech to nie zabrzmi zbyt surowo. Wszyscy jesteśmy głęboko przekonani, że są osoby, które zasługują na dyplom aktorski i nie mogą inną drogą trafić do teatru. Z drugiej jednak strony, jesteśmy też odpowiedzialni wobec teatru za decyzje, które tutaj zapadają”podzieliła się swoją opinią Grażyna Matyszkiewicz.
   Podczas gdy jedni kandydaci prezentowali swoje umiejętności przed Komisją, inni z niecierpliwością oczekiwali na swoją kolej. „Każdy marzy, żeby przejść dalej. Są emocje i  nerwy, co niestety trochę paraliżuje aparat mowy, ale, mam nadzieję, będzie dobrze” – przyznała Joanna Brodawka-Zygmunt z Krakowa, która od kilku lat współpracuje z prywatnymi teatrami dla dzieci i młodzieży, ostatnio z Narodowym Teatrem Edukacji we Wrocławiu. Józef Więcławek przyjechał na egzamin z Nowego Sącza, gdzie występuje na scenie Teatru Nowego w kilku przedstawieniach, zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. „Mam pewne doświadczenie sceniczne, jednak dyplom aktorski jest niezbędny. Gdybym chciał się starać o pracę gdzie indziej, każdy dyrektor teatru wymagałby ode mnie dyplomu Akademii Teatralnej lub dyplomu eksternistycznego. To podstawa i rodzaj legitymacji, że się człowiek do tego zawodu nadaje” – stwierdził Józef Więcławek.
  Pomimo niepowodzeń i porażek, determinacja w dążeniu do celu, jakim był aktorski dyplom, nie gasła. „Zdawałem po raz trzeci, więc wiedziałem czego się mogę spodziewać. Tym razem podszedłem do egzaminu spokojniej i byłem lepiej przygotowany. Był stres, ale mobilizujący, taki, który się pojawia przed premierą. Poza tym mogłem liczyć na wsparcie przyjaciół i żony. Pochodzę z Lublina, ale od dwóch lat mieszkam w Warszawie. Od 14 lat występuję na scenie - zaczynałem od kabaretu, potem było studio aktorskie, Teatr Kameralny w Lublinie, wreszcie zacząłem grać monologi i wszedłem w teatr improwizacyjny. Po co mi dyplom? Chciałbym zakończyć pewien proces, mieć wykształcenie aktorskie i być traktowany na równi z innymi aktorami. Poza tym mam 20-letnie doświadczenie w stowarzyszeniu i chciałbym działać w ZASP-ie” - powiedział Łukasz Szymanek, który jako jeden z szóstki szczęśliwców otrzymał dyplom z rąk prezesa ZASP Olgierda Łukaszewicza. Cztery osoby, które nie zaliczyły egzaminu teoretycznego, mają jeszcze szansę na poprawkę. W sumie do drugiego etapu przystąpiły 42 osoby.

Foto i tekst ZASP/J