Licznik odwiedzin : 2233706
Logo

Przemówienie Prezesa ZG ZASP Olgierda Łukaszewicza na pogrzebie Grażyny Staniszewskiej

Do aktorstwa trafiła z teatru amatorskiego, z czasów szkolnych, gdy marzenia o tym, czemu poświęcić życie, są zupełnie bezinteresowne, a szlachetna pasja wyznacza cel.  Z entuzjazmem zobaczyła się jako osoba przyjęta na studia do Warszawskiej Szkoły Teatralnej, gdzie spotkała takie sławy jak Aleksander Bardini czy Jan Kreczmar, którzy byli jej pedagogami. Dość szybko znalazła się na planie filmowym. Jej epizod w Popiele i diamencie Andrzeja Wajdy zwrócił na nią uwagę zarówno publiczności, jak i krytyki. Śpiewała  Czerwone maki na Monte Cassino. Ta zakazana w latach powojennych piosenka (warto o tym przypomnieć) była wzywaniem, rzuconym propagandzie PRL-u. Z jej zwierzeń wynika jednak, że najistotniejszym dla niej  filmowym doświadczeniem artystycznym była praca z Kazimierzem Kutzem nad rolą Joczysowej w filmie Krzyż Walecznych z 1958 r. Grała ze Zbigniewem Cybulskim, będącym wówczas u szczytu sławy. Rola młodej wdowy niechcącej i niepotrafiącej przystosować się do warunków życia na prowincji, była przez nią osobiście i krytykę doceniona jako znakomite osiągnięcie aktorskie. Taka  miara sukcesu, takie  poszukiwanie odpowiadało jej najbardziej.
W średniowiecznym kostiumie Danuśki, mogła zaledwie -  jak twierdziła -zaprezentować urodę. Buntowała się przeciw zafałszowanemu obrazowi swej osobowości. Mówiła: ,,Zawsze byłam dość ostra, nawet kanciasta. Nikt kto mnie zna nie powiedziałby o mnie, że jestem uosobieniem słodyczy. Niestety banalnie potoczyły się moje losy. Liczyła się tylko twarz”. Nie zgadzamy się z tą samooceną. W filmie Zamach  Jerzego Passendorfera - "W tym dynamicznym utworze, nagradzanym na wielu festiwalach filmowych  - pisze Maciej Maniewski – postać, którą gra Grażyna Staniszewska znajduje się w defensywie. Obce jej są ryzykanctwo i brawura. Rozumie konieczność walki, lecz nie potrafi jej o końca zaakceptować. Subtelna, dziecięca twarz aktorki zdradza zagubienie, niepewność, może lęk i przedwczesną dojrzałość”. To ważna rola.
W filmie Janusza Majewskiego z 1975 roku Zazdrość i medycyna  zagrana przez nią rola odtrąconej kobiety szukającej zemsty, wzbogaciła emploi i objawiła dojrzałe aktorstwo. Sama wyznała: ,,Rola Dubilanki pozwoliła mi na przełamanie utrwalonych wyobrażeń o moich możliwościach”.
Przez 28 lat związana była z Teatrem Narodowym i kolejno z Teatrem Dramatycznym w Warszawie. Witold Sadowy przypomina jej role m.in. Sasza w Żywym trupie Lwa Tołstoja w reżyserii Józefa Wyszomirskiego, Fanchette w Niemcach Leona Kruczkowskiego, także w reżyserii Józefa  Wyszomirskiego, Junia w Brytanniku Racina w reżyserii Wandy Laskowskiej, Ilonka w Zabawie w koty w reżyserii Jana Machulskiego i wiele innych. Gustaw Holoubek obdarzył ją rola Stelki w Fantazym, a także Klary w Zemście. W Teatrze Telewizji widzieliśmy Ją w Fantazym Słowackiego, Cydzie Corneille’a, Eugeniuszu Onieginie Puszkina, w Dniach Turbinów Bułhakowa i innych spektaklach.
Jednak przede wszystkim ceniła Pani Grażyna  niepowtarzalną atmosferę teatru. Teatr, niestety, nie zawsze odwzajemniał Jej przywiązanie. Zdarzały się okresy oczekiwania na role. Po latach postanowiła dokonać definitywnego wyboru na rzecz rodziny, poświęcając się mężowi i dzieciom. Ale kiedy rozstawała się z teatrem, stwierdziła: ,,Scena i role to nie wszystko co można nazwać teatrem. To także ludzie”. I właśnie im, koleżankom i kolegom pozostała wierna i oddana.  Stała się rzeczniczką  wielu z nas, gdy szukaliśmy pomocy zdrowotnej. Małżonek Pani Grażyny, pan prof. Wojciech Noszczyk, stał się opiekunem niezliczonych rzesz potrzebujących artystów. Współczując dziś Panu Profesorowi wyrażam wdzięczność w imieniu środowiska dla Państwa obojga, za Pani Grażyny i Pana czułość,  za empatię dla naszych problemów. Pani Grażyny nie było na scenie, ale często  bywaliście Państwo obecni na wielu premierach, śledząc dokładnie życie teatralne i filmowe. Nie odgrodziliście się Państwo murem obojętności. Pani Grażyna  zwierzyła się  w wywiadzie : ,,Jeśli kobieta rzuca dom dla zawodu inni to akceptują, oburzają się, gdy robi na odwrót. Tymczasem kobiecość to mądrość  i miłość. Dopiero  kiedy człowiek dojrzewa, widzi jak pojemne są te pojęcia”.  Odejścia z teatru nie traktowała jako przegranej.
Ciesząc się dziś wolną Polską uświadamiam sobie, że tu w pobliżu tej świątyni, w której sprawował posługę kapłańską ksiądz Jerzy Popiełuszko, dom Państwa Noszczyków był przystanią dla działaczy demokratycznej opozycji. Pamiętając tamte lata w imieniu ZASP dziękuję Państwu za  postawę obywatelską i patriotyczną w dramatycznym momencie przemian ustrojowych w Polsce.
Dziękuję Państwu.
Dziękuję Pani Grażyno.

                                                            Prezes ZG ZASP Olgierd Łukaszewicz

                                                            Warszawa 9 marca 2018

Foto Jerzy Sobień