Licznik odwiedzin : 2936982
Logo

Przemówienie Prezesa Olgierda Łukaszewicza na koniec kadencji 2014-2018 wygłoszone na Walnym Zjeździe ZASP 16.04.2018 r.

PRZEMÓWIENIE PREZESA OLGIERDA ŁUKASZEWICZA
NA KONIEC KADENCJI 2014-2018
WYGŁOSZONE NA WALNYM ZJEŹDZIE ZASP W DN. 16.04.2018 r.


Szanowne Koleżanki i Koledzy,

I. Nasza misja.
Pozwólcie na kilka słów refleksji, które uprzejmie proszę potraktować jako komentarz do  sprawozdania Zarządu Głównego ZASP. Formalny dokument otrzymaliście Państwo już wcześniej. Dzisiaj informacje możecie zaczerpnąć również z Kroniki Kadencji.
Wkroczyliśmy w rok 100-lecia ZASP. Za 8 miesięcy tj. 21 grudnia, kalendarz wykaże tę ważną rocznicę w dziejach naszego Stowarzyszenia. Wszyscy, jak tu jesteśmy, mamy własne opinie o tym, czym jest ZASP w naszym życiu działaczy i w życiu naszego środowiska,  czy spełnia nasze oczekiwania i aspiracje. 100 lat temu miały w dużej mierze charakter patriotyczny i obywatelski, ale warto przypomnieć, że już u samego zarania naszej organizacji pojawiały się przede wszystkim potrzeby pomocy wzajemnej. Zanim środowisko artystów scenicznych powołało do życia ZASP, zarówno w Warszawie jak i w Krakowie pojawili się w nim społecznicy wrażliwi na los wdów, sierot i chorych. Tak samo Dom Artysty Weterana w Skolimowie posiada swoją historię, która sięga aż do czasów Bogusławskiego. Czy tamte ideały są jeszcze wśród nas żywe? Kasa Komisji do Spraw Zdrowia, której celem jest niesienie pomocy, świeci pustkami. Powiedzmy szczerze, przyzwyczailiśmy się do faktu, że kasa ta napełnia się środkami pochodzącymi z mechanizmu OZZ tj. z tzw. czystych nośników. Przez minionych kilka lat, starałem się wraz z Zarządem Głównym, aby Minister Kultury podpisał rozszerzoną listę czystych nośników, aby w rezultacie było co dzielić dla potrzebujących pomocy. Dwa lata temu mieliśmy poparcie Ministra Rozwoju, Ministra Skarbu, przeciwne, natomiast było Ministerstwo Cyfryzacji. Wydawało się jednak, że przy dobrej woli Pana Wicepremiera, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego  rzecz jest w zasięgu ręki, ale Pan Minister stanął przed problemem pomocy szerokiemu spektrum tysięcy artystów i rzecz wciąż jest w zawieszeniu. Mówi się np. w kręgu odbywającej się aktualnie Ogólnopolskiej Komisji Kultury o kasie twórców i artystów zakotwiczonej w mechanizmie dochodów z czystych nośników. Rozwiązanie to odwraca to filozofię tego mechanizmu, którym posługuje się cała Europa, a mianowicie, że czyste nośniki to są te, które stanowią rekompensatę za nielegalne korzystanie z filmów i utworów audiowizualnych, a więc to artyści mający prawo do tantiem powinni być beneficjentami tego mechanizmu, a solidarność środowiskowa powinna go rozszerzyć na zrzeszonych w ZASP artystów.  Niestety sprawa przeciąga się, a niebagatelną rolę hamulcowego odgrywa organizacja importerów i producentów sprzętu audiowizualnego. Szantażując wizją nieuzasadnionego podniesienia cen na smart fony, tablety i inne nośniki. Czy ideał społecznikowski niesienia wzajemnej pomocy znajdzie dziś możliwość realizacji, oto jest pytanie? Dziś, kiedy po blisko w sumie ponad dziesięcioletniej służbie w naszej organizacji na stanowisku Prezesa ZG żegnam się z Koleżankami i Kolegami, sięgam myślą do czasów, kiedy środowisko umiało sobie wzajemnie pomagać, a filmu i telewizji po prostu nie było. Odpowiedź na moje wątpliwości jest oczywista dla nas wszystkich, obecnych tu na sali. Po prostu, nasi przodkowie byli bardziej empatyczni i szczodrzy. Warto zasygnalizować i tę część smutnej prawdy, że zaledwie część naszego środowiska, niewielka część, czuje związek z Domem Artysty Weterana. Wykazuje to coroczne zestawienie wpływów uzyskanych z 1% z PIT. Nie udało nam się, przykro to mówić,  reanimować w ZASP Komisji Skolimowskiej na takim poziomie aktywności, jaką obserwowaliśmy kiedyś. Ogromnie dziękuję Koledze Tomaszowi Budycie, który w minionym okresie sprawozdawczym podejmował znaczące działania w imieniu tej Komisji. U progu 100-lecia warto było zapukać do naszego społecznikowskiego sumienia. Wierzę jednak, że ZASP nadal pełni swoją misję. 
W roku 100-lecia niepodległości naszej Ojczyzny, wspominamy ideały naszych przodków, artystów, którzy wzięli odpowiedzialność za podniesienie poziomu sztuki teatralnej, za misję krzewienia kultury słowa polskiego, które po latach zaborów potrzebowało tych, którzy je ożywią i nadadzą mu artystyczny kształt na rozmnożonych scenach polskich. Wiodącą rolę na progu niepodległości pełnił Teatr Polski w Warszawie. Później, w latach PRL-u, Teatr Narodowy Kazimierza Dejmka w latach 60-tych, przywiązując wagę do tych ideałów, mobilizował także ZASP, który z kolei powołał Ośrodek Kultury Mowy. Czy ten ideał łączy nasze środowisko? Wątpię. Sądzę, że jest to wynikiem osłabienia roli słowa w teatrze. Słowa, jako narzędzia. Kim my jesteśmy? Warto przypomnieć, że w roku 1970 Prezes ZASP Gustaw Holoubek, na Walnym Zjeździe ZASP, porównał zawód aktora do kapłana. Cytuję: W trwającej dyskusji światopoglądowej, na artystów spada obowiązek, niejako zastąpienia, w bynajmniej nie parodystycznym znaczeniu, kapłana, tj. tego, kto musi znaleźć się w każdym, cywilizowanym  społeczeństwie, szczególnie takim, które za podstawy uznało program humanizacji i ciągłego doskonalenia człowieka. Środowisko ówczesne przyjęło tę patetyczną nominację z całą powagą.  Słowa Prezesa Gustawa Holoubka o zadaniach aktora, który miałby być kapłanem rozumiem dziś nie w kategoriach patetycznego przepowiadania czy też celebracji sacrum, ale jako słowa określające artystę, który pomaga widzowi w samorozpoznaniu się. Tak funkcjonował teatr antyczny. W chrześcijaństwie narzędziem samorozpoznania się  w prawdzie jest rachunek sumienia. Moralitet przywoływał ewangeliczne przesłanie: prawda was wyzwoli. Tymczasem, obserwuję dziś z żalem, że niektórzy z kapłanów nie pomagają Polakom w samorozpoznaniu się w prawdzie.  Skutkuje to dramatycznymi podziałami w naszym społeczeństwie. I dlatego, być może wyłania się tu zadanie teatru, którym jest, jak powiedział Szekspir, podstawianie zwierciadła naturze, faktom.  Aktor nie może zamykać się w uproszczonych modelach konfliktów, które prezentuje. Aktor nie może naśladować katechezy. Uwznioślać lub pomijać rzeczy wg jedynej wykładni prawdy. Aktor daje świadectwo człowieka, który doznaje i przeżywa sprzeczności. Aktor nie może moralizować. Aktor nie może celebrować, choćby najwspanialszej idei.
Duma naszego cechu pochodzi stąd, że misja aktora polskiego wiązała się z etosem niepodległości. To skutek XIX w. od czasów Powstania Listopadowego. Czasu zaborów, gdy Polacy marzyli o swym suwerennym państwie. Sądzę jednak, że zadaniem aktora polskiego jest nadążanie za zmieniającym się czasem. Obecnie jesteśmy w Polsce świadkami sugerowania przez rządzących, iż historia nie zmieniła się. Próbuje się, w kontekście obchodów 100-lecia niepodległości Polski ożywiać idee, które przyświecały naszym przodkom. Te, które dawały podwaliny narodowemu repertuarowi teatru. Teatru, który działał w niewoli. Dziś ten repertuar nie powinien być mszą celebrującą narodowe nieszczęścia. Sądzę, że dziś zadaniem naszym jest wspierać wolność i niepodległość Polski, których gwarantem jest stowarzyszenie się z Unią Europejską. Jeśli mamy być kapłanami dziś, to pokuśmy się o nową narrację. Gloryfikacja idei dziewiętnastowiecznych wieszczów nie pomaga w samorozpoznaniu się w prawdzie naszemu narodowi.
Dając świadectwo naturze odzwierciedlajmy jej przeciwieństwa a także spory, w które jest uwikłana.  A więc, nie tylko uwikłanie we własne ciało, ale i obywatelski,  społeczny kontekst jest naszą misją. Jeśli artysta ma być kapłanem, to ma odpowiedzialność za wolność wypowiedzi innych, a także za przemilczanie niechcianych prawd. Ma prawo i obowiązek nie tylko do rozeznania się we własnym sumieniu, ale i w sumieniu wspólnoty, dla dobra której działa. Ma pomóc rozeznać się w tym także, co było jej przewiną. Ma torować drogę dialogowi w prawdzie. To zadanie teatru obywatelskiego, zaangażowanego. Rachunek sumienia to trudna robota, ale dla teatru stara jak świat. Z niepokojem stwierdzam, że tak rozumiana uczciwość artysty podlega dziś w Polsce społecznej próbie. Podlega interwencjom. Nie dajmy sobie odebrać prawa do szczerości. To nasza misja na dziś. Jesteśmy zobowiązani widzieć świat szerzej niż dostrzegali go nasi romantycy. Dziś jesteśmy w Europie zjednoczonych narodów nie po to, aby podkreślać racje któregoś z nich, lecz aby wspólnie budować projekt zabezpieczający nas przed wybuchem gdziekolwiek,  jakiejkolwiek, europejskiej wojny. 70 lat pokoju pozbawiło wyobraźni młode pokolenie polskich obywateli, dlatego lekkomyślnie rzucają na żer opinii takie pojęcia jak: duma narodowa, Europa ojczyzn identyfikując te pojęcia z patriotyzmem. Tych pojęć nie można jednak używać bez świadomości historii. My, artyści musimy dostrzegać konsekwencje restauracji nacjonalistycznych idei. Musimy budzić czujność. Faszyzm może się odrodzić. Być odpowiedzialnym tylko za Polskę - nie wystarcza. Aby patos przytoczonych tu słów mógł zaświadczać o obywatelskiej postawie ZASP, potrzeba, aby było nas w ZASP więcej. Potrzeba, aby byli wśród nas artystyczni liderzy dzisiejszych polskich scen, twórcy, których podziwia świat i aby organizacja nasza nie zapomniała szczytnych haseł pod jakimi powołana została 100 lat temu. Zwracam się do liderów środowiska, być może zauważą mój głos: odkryjcie ZASP dla siebie. Wszyscy stoimy przed pytaniem: kto będzie nas reprezentował wobec polityki?

II. ZASP jako rzecznik środowiska
Od patosu misji przejdźmy do konkretów. Zadaję sobie pytanie, czy środowisko artystów teatru, filmu, radia i telewizji chce jeszcze widzieć w ZASP-ie swojego rzecznika? Gdy 1.12.1983 r. władze reżimowe PRL ukarały ZASP za wprowadzenie bojkotu mediów, a przede wszystkim telewizji i zarządziły rozwiązanie ZASP, ten ZASP liczył 4555 członków rzeczywistych. Co się z nami stało w wolnej Polsce? W ZASP mamy już tylko 1939 członków. Najczęstszym powodem odchodzenia od ZASP jest obojętność wobec jego misji. Prawie 600 członków skreślił Zarząd Oddziału Warszawskiego za wieloletnie niepłacenie niewygórowanych składek. W wielu teatrach nie ma już kół ZASP-u w ogóle lub też reprezentują nas 2-3 osoby. My, działacze nie zasłużyliśmy naszą codzienną pracą, kolosalnym wysiłkiem, aby pozostając partnerem na forum dialogu z ministrami, samorządami, zespołami teatralnymi wzywającymi naszej interwencji, nie zasłużyliśmy na taką obojętność środowiska artystów jakiej doświadczaliśmy w minionym okresie. 
Minione lata pracy wypełniła nam realizacja programu zatytułowanego  „Potrzebujemy nowego porozumienia społecznego na rzecz teatrów, oper i filharmonii”. Pomysł zaczerpnęliśmy z Niemiec, gdzie prezydent Manfred Rau wspomógł artystów swoim autorytetem. Tymczasem, nasza sytuacja, w porównaniu do naszych kolegów w Niemczech, jest o tyle gorsza, że pozbawieni jesteśmy możliwości pertraktowania układów zbiorowych na poziomie krajowym. Aby przywrócić taką prawną możliwość, z mojej inicjatywy odbywały się w ZASP posiedzenia Komisji Kultury Związku Województw czy Związku Miast Polskich. W minionej kadencji ważnym wydarzeniem było moje wystąpienie 5.04.2017 na Konwencie Marszałków RP w Krakowie. Zarówno tekst wystąpienia jak i ekspertyzę prawną przedstawiliśmy w Biuletynie a także na stronie internetowej ZASP. Przypomnę, że istotą pomysłu jest, aby organizatorzy samorządowych teatrów zjednoczyli się i wyłonili sekcję pracodawców, z którą można by negocjować warunki zatrudnienia artystów w instytucjach publicznych. Niestety, wobec bierności samorządów, nie udało się nam wzbudzić woli do odbudowania prawnych warunków dialogu. 15.12.2017 r. odwoływałem się do Komitetu Dialogu Społecznego przy Komisji Europejskiej w Brukseli. Miałem nadzieję, że poprzez Komitet Regionów uda się zaanimować marszałków RP. Wysiłków było wiele, także ten, aby wzbudzić w naszych własnych szeregach wolę do walki o układy zbiorowe na poziomie krajowym.  Aby przełamać upowszechniane, fałszywe wyobrażenia o tym, że w krajach kapitalistycznych taki dialog jest rzekomo niemożliwy. Zorganizowaliśmy na ten temat Europejskie Forum ZASP we Wrocławiu. Osobiście zaprosiłem przewodniczących związków aktorskich ze Szwecji, Danii, Niemiec, Austrii a także Czech i Węgier. Korzystając z atmosfery rewolty w Teatrze Polskim, co zbiegło się z naszymi obradami, zaagitowałem aktorską brać z Wrocławia, aby zainteresowała się naszym Europejskim Forum. Szanowni Delegaci, jak interpretować fakt, że nie pojawił się nikt z Kolegów? Czy naprawdę jesteśmy już tak chorzy na brak woli, że nie potrafimy pomagać sobie wzajemnie w walce o swoje zawodowe interesy?... Mam nadzieję, że obecni tu, na sali, Szanowni Delegaci, byli Czytelnikami zaspowskiego Biuletynu, więc nie potrzebuję szeroko omawiać tych kwestii. W dyskusji nad sprawozdaniem, mogę, na życzenie, przybliżyć to i owo. Zwracam jednak uwagę na mój tekst pt. „Prognoza dla ZASP”. Sugeruję w nim, że, aby ZASP mógł być organizacją odpowiadającą na potrzeby środowiska, powinien dążyć do przywrócenia mu statusu związku zawodowego. Dla tych pomysłów znajdowałem w minionym czasie wiele wyrazów poparcia. Kończyło się jednak ono w momencie, gdy trzeba było odpowiedzieć na pytanie „a z czego związek zawodowy sfinansuje swoja działalność?” Czy przypadkiem mechanizm OZZ nas nie zdemoralizował? Dla idei związku odpowiedź może być jedna: związkowcy sami, ze swoich składek, finansują swoją organizację. Przecież można wyobrazić sobie sytuację, że ZASP, ten przez jedno „z” pozostanie Organizacją Zbiorowego Zarządzania, ale w lokalu będącym własnością (ZZASP przez dwa „z” tj. związku zawodowego). Rozumiemy, że tożsamość ZASP z OZZ przyniosła nie tylko możliwość zaangażowania około 40 pracowników, ale też ostrzegamy (doprowadziła do sytuacji zadłużenia na majątku trwałym). Jest wiele firm, które właśnie takie zadłużenie, a conto posiadanego majątku, wykazują. My pamiętamy zaszłości z roku 2002. Mają one wpływ na wewnętrzne zadłużenie aż do dzisiaj. Ta sytuacja również nie sprzyja dywagacjom na temat, czy zamienić stowarzyszenie w związek zawodowy. Zdaję sobie jednak sprawę, że nasi następcy będą próbowali być bardziej radykalni. Jednak bez gwarancji ze strony samych członków ZASP, bez szerokiego współuczestnictwa w ZASP i bez opodatkowania się na rzecz ZASP, nie ma co marzyć o zmianie.
Wydawało mi się, że nasze wysiłki są obserwowane w środowisku, że nadąża ono za naszą polityką, o której wiedzę może czerpać zarówno z Biuletynu jak i strony internetowej. Niestety z osobistych rozmów z wieloma Koleżankami i Kolegami wiem, że nie interesuje ich zupełnie fakt posiadania przez nas tych medialnych przekaźników informacji, a co dopiero umieszczane tam treści. Ciekawe, że na pytanie skierowane do naszych zagranicznych Gości: co zrobić, aby w Polsce wyłonić organizację pracodawców teatralnych obejmującą wszystkie teatry publiczne, odpowiedziano nam: OGŁOŚCIE STRAJK. Mam smutne podejrzenie, że wielu narzekających na swój status społeczny, artystów, ze zdziwieniem odebrałoby taki postulat. Nie ma obawy, strajku ogłosić nie możemy, bo nie jesteśmy związkiem zawodowym. Koło się zamyka.

III. Status artysty a OKK.
Szanowni Delegaci, w sprawach naszego statusu zawodowego coś drgnęło. W imieniu ustępujących władz ZASP wyrażam podziękowanie Pani Minister Wandzie Zwinogrodzkiej za zorganizowanie, pod patronatem Ministra Piotra Glińskiego, Ogólnopolskiej Konferencji Kultury. Inicjatywa ta wyszła naprzeciw oczekiwaniom nie tylko ZG ZASP, ale szerokich rzesz twórców i artystów wykonawców w kraju. W tym ZZAP. Braliśmy udział w pracach tej konferencji i wyrażam nadzieję, że jednym z jej rezultatów będzie polepszenie statusu artystów. Byłem wśród tych, którzy przekazywali do MKiDN postulaty. Zarówno w formie moich zbiorczych opracowań dla ZG ZASP, (co stanowiło podsumowanie dyskusji z sekcjami ZASP – wyniki opublikowaliśmy w Biuletynach), a także w czasie wystąpienia 12.09.17 na konferencji w Gdańsku. Godna podziwu jest praca merytoryczna dyrektora Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, Pana Artura Szklenera próbującego opisać złożony świat potrzeb ludzi kultury i wnioskować o szczególne rozwiązania prawne. Informuję Szanownych Delegatów, że ze strony ZASP w pracach biorą udział nie tylko działacze, ale także pracownik naukowy UJ, Pani Joanna Szulborska-Łukaszewicz. To Jej zawdzięczamy książkowe opracowanie ankiety pt. „Artysto scen polskich, powiedz nam, z czego żyjesz?..,” I znów przykra refleksja. Na ponad 5 tys. wysłanych ankiet otrzymaliśmy tylko 600 odpowiedzi, więc być może nie rozwiązywanie materialnych problemów miałoby siłę integracji. Nie dały jej tantiemy. Sekcja Radia i Telewizji nie odnotowała żadnej reakcji artystów audiowizualnych, którzy mieliby się w niej gromadzić w obronie własnych pieniędzy. Także warunki na planie filmowym czy telewizyjnym domagałyby się uregulowań takich, jak maja np. artyści szwedzcy, ale nie ma o tym z kim rozmawiać. W Sekcji jest vacat. To irracjonalne, ale to fakt. Artyści czerpiący zyski z tantiem nie interesują się mechanizmem OZZ. To artyści sceniczni pełnią nadzór w ZASP nad OZZ.
Warto przyjrzeć się i innym problemom. Wielu z nas uważa, że ZASP powinien odnieść się do ochrony kanonu naszej literatury dramatycznej, stojąc na stanowisku, że eksperyment w teatrze powinien mieć swoje ograniczenia. To byłoby możliwe, gdyby udało się w Polsce zorganizować widza abonamentowego wspierającego lokalny teatr i dyskutującego z nim. To byłoby możliwe, gdyby organizator wiedział, jakiego szuka dyrektora teatru i dałby temu wyraz w ogłoszeniach. Dyrektora artystycznego czy menadżera. Na ten temat podjęliśmy poważne debaty. Szczególnie aktywna była Sekcja Krytyków Teatralnych, która pochyliła się także nad problemem młodych artystów. Czas powrócić, w mojej ocenie, do tzw. zadań teatru publicznego. Były one określone w Ustawie z 1984 roku. Wszelkie ograniczenia usunięto, czy naprawdę słusznie? Obchodziliśmy 250 lecie teatru publicznego w Polsce, ale czy naprawdę mamy opisane to pojęcie? Teatr publiczny - czemu on służy? Jaka to instytucja? Jak jest finansowana i jakimi rządzi się prawami dla wzmożenia jej kreatywności? Czy naprawdę słuszna jest aktualna tendencja, że to zespoły teatralne mają wybierać sobie dyrektora? Czy mamy właściwy sposób formułowania opinii, gdy idzie o przedłużanie dyrekcji? Jedni z nas domagają się zdecydowanej kadencyjności dla dyrektorów, a inni poszanowania ich dorobku i kontynuacji dyrekcji nawet do 20 lat i więcej. Czy obszar offowych scen zyska takie dofinansowanie, aby można było wystawiać więcej niż jedno przedstawienie? Czy rzesze bezrobotnych, wykształconych artystów mogłyby alternatywnie w stosunku do publicznych instytucji kultury znajdować zatrudnienie w tych małych, wolnych grupach? Kto im pomoże? Jak płacić składki, w jakiej wysokości na ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne, jeżeli trwać będziemy przy umowach o dzieło? Jak zmusić dyrektorów, by podpisywali umowy zlecenie skutkujące składką emerytalną, skoro dyrektor z trudem wiąże koniec z końcem działalności instytucji z powodu małego budżetu? Co zrobić z artystami, którzy przez swoje życie w PRL-u na emeryturę pracowali na zasadach stażu lat, a nie zgromadzonego kapitału? (A dziś odmawia się im prawa do uzupełnienia składek wstecz). Co zrobić , żeby młodzi artyści zrozumieli, że składka emerytalna przekłada się na rzeczywistość w wieku emerytalnym? Młodzi często rozumieją składkę jako podatek. Jak wytłumaczyć młodym, że kredyty to nie panaceum na ich wszystkie bolączki? Iluż z nich narzeka, że nie mogą spłacić kredytu na mieszkanie, samochód. Jednym słowem na standard życia, który dla mojego pokolenia był nieosiągalny. Czy w teatrach domagać się zatrudnienia poza okres kadencji dyrekcji? Czy to sprawiedliwe wobec młodych? Czy Biuletyn ma dostarczać wyłącznie informacji o karierach artystycznych, czy też wyposażać środowisko w wiedzę i język prawa? Wszystkie powyżej wymienione problemy były przedmiotem naszych narad, stanowisk i decyzji. Zarząd Główny spotykał się dwa razy w miesiącu. Były to intensywne posiedzenia, jak zaświadczają o tym protokoły zebrań. Zdajemy sobie sprawę, Szanowne Koleżanki i Koledzy, że wymieniłem tylko część katalogu aktualnych pytań. Pytań, które narzucają realia. Niestety odpowiedzi w ZASP poszukują najczęściej artyści już emerytowani. Wiązaliśmy duże nadzieje z Kołem Młodych ZASP. Tymczasem, Koło Młodych ZASP, zgodnie z logiką dziejów, zaczęło od konfrontacji ze starszymi, ale na normalną, związkową robotę, w mojej ocenie, zabrakło już Kolegom cierpliwości i czasu. Szkoda. Pewnie wrócimy do tego w dyskusji.

IV. Zakończenie.
Szanowne Koleżanki i Koledzy, Przypominam, że obchody 100-lecia naszego Stowarzyszenia miały swój początek już dwa lata temu 9 lipca 2016 r. kiedy to z inicjatywy ZG ZASP zrealizowaliśmy inscenizację opartą na „Konstytucji dla Europy 1831” W.B Jastrzębowskiego. Olbrzymi spektakl angażował blisko 150 wykonawców, w tym wielu działaczy Koła Młodych w rolach podchorążych. Rozgrywał się w wielkiej przestrzeni, na trzech planach schodów na stoku Zamku Ujazdowskiego. Całość w konwencji zaczerpniętej z „Nocy Listopadowej”  S. Wyspiańskiego wpisywała się wyraziście w narodowy etos. Wielkie flagi – polska i Unii Europejskiej zdominowały obraz sceniczny w finale. Odzwierciedlały one nierozerwalny los Polski z Unią Europejską, bo taka była wola milionów Polaków wyrażona w referendum akcesyjnym w 2003 r. Jak zaznaczyłem już na wstępie, stała się ona wyznacznikiem nowych horyzontów Związku Artystów Scen Polskich. Dziękuję Zarządowi Głównemu za podjęcie uchwały zachęcającej nas do propagowania tekstu Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego, rówieśnika Adama Mickiewicza. Tekst Jastrzębowskiego stanowić powinien stanowić fundament naszych wyobrażeń o integrującej się Europie. My, artyści powinniśmy pomóc, aby ta XIX-to wieczna wizja weszła do kanonu polskich szkół. W tej sprawie ZG ZASP zwrócił się z apelem do oddziałów ZASP, aby naśladować inicjatywę Zarządu Głównego  w różnych formach. W Warszawie udało się nam zrealizować trzy warianty prezentacji „Konstytucji dla Europy 1831”. Wciąż mamy nadzieję, że któregoś dnia dowiemy się, że Koleżanki i Koledzy z innych oddziałów zaangażowali się również.
Jako przedstawiciel ZASP zostałem powołany przez Prezydenta RP do Komitetu Obchodów 100-lecia niepodległości Polski. Jest to idea, która ponad podziałami politycznymi łączy wiele organizacji i stowarzyszeń. Informuję, że powiadomiłem pełnomocnika rządu ds. wyżej wymienionego komitetu, Pana Ministra Jarosława Sellina, że właśnie odbywa się Walny Zjazd ZASP, celem wybrania nowych władz, które zdecydują o nowym przedstawicielu w Komitecie. 
Szanowne Koleżanki i Koledzy, u progu 100-lecia naszej organizacji wyrażam podziękowanie tu obecnym Delegatom, a także przede wszystkim Członkom ZASP za wiarę w celowość naszego współdziałania dla dobra środowiska artystów teatru, filmu, radia i telewizji. Przyszłym władzom, prócz gratulacji, składam życzenia sił, cierpliwości, optymizmu na trudnej drodze zdobywania kompetencji i nawiązywania dialogu z otaczającym nas światem polityki, społeczeństwem, a przede wszystkim z samymi artystami.
Dziękuję za zaszczyt trzykrotnego powołania mnie na stanowisko prezesa Zarządu Głównego ZASP. Swoje zadanie traktowałem z najwyższą powagą i odpowiedzialnością.

Olgierd Łukaszewicz
Prezes Zarządu Głównego ZASP

Foto: ZASP/J