Gdzie jesteś:

Do Członków ZASP

Powstało pierwsze nieporozumienie i musimy je od razu wyjaśnić. Działam według swojej intuicji i poddaję ją Waszej ocenie. Na  Walnym Zjeździe uchwaliliśmy konieczność wstrzymania prac nad poprawkami do Ustawy o instytucjach kultury. Emocje podniosła sprawa aktorów Teatru Arlekin, która dla wielu z nas była drastycznym przykładem możliwych skutków umowy o dzieło,  zapowiedziana w poprawkach jako standard. Poprzedni prezes ZASP zgodził się na poprawki a jego zgoda była wiążąca, ponieważ ze Stowarzyszeniem Dyrektorów Polskich i Unią Teatrów łączy nas akt  porozumienia. Na Walnym Zjeździe silnie zaakcentowano fakt, że środowisko nie czuje się doinformowane , a zmiany godzą w nasze życie. Po ukonstytuowaniu się nowego Zarządu zaczęliśmy pracować nad szybkim i sprawnym sposobem zbierania podpisów pod klarownym, kilkupunktowym  tekstem. W wyniku niejasnej akcji jednego z członków Zarządu, na stronie ZASP wymieniono ten tekst na Apel podpisany przez pomocnego nam pana Pacułę i podpisanym przez niego, co stawia nas prawnie w pozycji trudnej. Pismo to musi iść do Ministerstwa, Sejmu i innych instytucji, dlatego nie może być podpisane przez prywatna osobę wspieraną przez jedno koło  ZASP. Najważniejsze jest to, że w piśmie p. Pacuły była zaakcentowana konieczność „wycofania Ustawy”. Walny Zjazd uchwalił : „wstrzymanie”. Ta drobna różnica staje się ogromna, kiedy pismo idzie do urzędów. Niestety na skutek tamtej sytuacji SDP i UTP uznały nasze działania za deprecjonujące powagę wszystkich prac. Osobiście uważam to za sytuację bardzo niepomyślną. Wiem, że część kolegów chciałaby wyraźnie odciąć się od działań pomysłodawców poprawek i wybrać własną drogę. Ale czy na Zjeździe nie chodziło nam o konieczność konsultacji i doinformowania? Jak możemy się „doinformować” nie rozmawiając  z tymi, którzy nad poprawkami pracowali? Nie urządzając spotkań z nimi i przedstawicielami środowiska? Jestem głęboko przekonana o konieczności prawnych obwarowań naszych umów, a każdy dzień prezesury przekonuje mnie jak bardzo trzeba tego pilnować. Będę chciała szybko zorganizować spotkanie jak najszerzej pojętego środowiska z Maciejem Englertem. Tylko tak możemy jasno precyzować swoje pretensje i w wypadku braku porozumienia działać sami. Na razie protestujemy a tu trzeba po prostu czytać i interpretować poszczególne punkty Ustawy.
Dlatego zwracam się z prośbą o dalsze zbieranie podpisów i podtrzymanie ducha walki o nasze prawa, żeby nie dopuścić do luk prawnych pozwalających dyrektorom na dowolną interpretację relacji z wykonawcami. W naszej sytuacji każdy podpis jest cenny .
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Szczepkowska