Gdzie jesteś:

Osobiste uwagi do Poprawek...

Osobiste uwagi do Poprawek i propozycje kilku  zasadniczych zmian w zasadach na jakich traktuje się artystów,  a także sugestie dotyczące funkcjonowania środowisk artystycznych

 

Artysta powinien mieć w umowie zagwarantowaną ilość przedstawień miesięcznie.



Zgodnie z tendencją do utworów artystycznie hermetycznych  wiele spektakli po miesiącach prób nie istnieje w repertuarze.  Reżyser bierze honorarium bez względu na to czy spektakl jest grany czy nie. Za nieudany eksperyment artystyczny reżysera   finansową odpowiedzialność ponoszą tylko artyści często tracąc jakąkolwiek możliwość zarobku. W takim wypadku teatr powinien wypłacić artyście honorarium za zagwarantowane w umowie minimum spektakli.


Artysta powinien być opłacany za próby. Jest to jedyny sposób na to, żeby dyscyplinować twórców pracujących z artystą  bez poczucia ograniczeń czasowych.


Aktor angażowany do teatru instytucjonalnego tak naprawdę  nie ma zapewnionej pracy ani zarobku. Dostaje gaże za tak zwaną „gotowość” – to od 1000 do 2800 złotych miesięcznie. Właściwą formą zarobku są przedstawienia- aktor dostaje za każdy spektakl sumę umówioną z dyrekcją.
Zwyczajowo było tak, że próby odbywały się od 10 do 14 a wieczorem grano spektakl, który jest zasadniczą formą honorarium aktorów. Z jakiejś przyczyny, bez zapowiedzi takich zmian, bez ingerencji Związków Zawodowych ani żadnej grupy środowiskowej zaczęto wprowadzać zwyczaj prób porannych i wieczornych. W tej sytuacji nie istnieje możliwość wykonywania  wieczorem pracy która przynosi dochód.

Scena jako jedyne miejsce pracy jest szczytną ideą ale możliwą tylko wtedy, kiedy podobnie jak w innych krajach zarobki artystów pozwalają na godne życie a wraz z rozwojem artystycznym podnosi się ich status finansowy. 


Dopóki  podstawa zarobków jest tak znacznie poniżej średniej krajowej, ograniczanie dodatkowej pracy może być skazaniem niektórych wykonawców na oczywiste ubóstwo.  Trzeba zmienić cały system wynagrodzeń.

Musi być jasno określona funkcja dyrygenta, choreografa, reżysera i artysty wykonawcy.


Dyrektor, reżyser to funkcje z mocą sprawczą, jeśli chodzi o pracę, niezależnie od tego czy prawnie jest „pracodawcą” czy nie. Brak przygotowania do próby, nadużycia psychiczne, moralne, mobbing, molestowanie są niedopuszczalne z każdej ze stron, bez względu na to jak często przywoływana jest przez prawników czy media „szczególna obyczajowość”.
Po to tworzy się nowe prawo, żeby brać pod uwagę nowoczesne spojrzenie na zjawiska dotąd nienazwane.

 Konieczna wydaje się obecność wszystkich wykonawców w Związkach Zawodowych i Stowarzyszeniach. Należność do Związków powinna być automatyczna po skończeniu studiów. Tylko tak możemy stać się siłą egzekwującą swoje prawa.


 
Dzisiaj w nowej rzeczywistości wszelkie Związki czy Stowarzyszenia stają się niewygodne dla pracodawców a w wypadku zawodów artystycznych już przy podpisywaniu umowy   dyrektorzy zgłaszają zastrzeżenia co do ewentualnej działalności w takich strukturach. Już samo to jest ograniczeniem wolności z czego oczywiście nie zdają sobie sprawy młodzi aktorzy  podpisujący umowę. 
Praca jest dobrodziejstwem, dlatego artyści na ogół ulegają naciskom,  nie czytają umów ani statutu swojego teatru, nie mówiąc już o egzekwowaniu praw.

 Obecność w Stowarzyszeniach ma sens wtedy, jeśli Stowarzyszenia będą miały siłę dyscyplinującą.


 Stowarzyszenie  Dyrektorów np. ma sens jeśli będzie istniało nie tylko w obronie praw ale też jeśli w obrębie Stowarzyszenia działać będzie sąd koleżeński gdzie mogą odwołać się wykonawcy w poczuciu nadużyć przez dyrektora.  ZASP w wypadkach skarg będzie kierował tam swoich członków. Jak dotąd podobne pisma środowiskowe kwitowane są listowną odpowiedzią zawsze  na korzyść dyrektora.

Stowarzyszenie ma wspierać swoich członków na każdym polu - artystycznym i socjalnym ale też powinno wymagać od nich przestrzegania praw, etyki, dyscypliny i  wysokiego artystycznego poziomu. Będzie to możliwe wtedy, jeśli zrozumiemy  profity wynikające z działalności Stowarzyszeń i zaangażujemy się w ich działanie ożywiając je współczesnym myśleniem.


Rozwój artystyczny wykonawcy nie jest możliwy przy założeniu umów sezonowych, ciągłej niepewności miejsca zamieszkania bez zakorzenienia w zespole i w mieście.


Wykonawcy powinni mieć  poczucie zespołowości, na której zasadza się idea teatru, baletu czy orkiestry i poczucie więzi z publicznością miasta, w którym pracują. Poprawki stoją  w całkowitej sprzeczności do tego, że artyści dzisiaj to ludzie również zakładający rodziny. Projekt, w którym zakłada się - a nawet wymusza - ograniczenie takich dążeń jest nie do przyjęcia.


Trzeba sprecyzować jasno co znaczy, że umowa charakteryzować się będzie „odrębnościami wynikającymi z natury zawodów artystycznych”


Czego nie będzie wolno artyście, a co wolno zwykłemu pracownikowi? Czy „odrębności” biorą pod uwagę szczególną ochronę pracy w warunkach niebezpiecznych jak na przykład w wypadku lalkarzy pracujących często na dużych wysokościach i obciążonych ciężkimi rekwizytami? Czy „odrębności” zakładają możliwość oporu wobec naruszenia  godności osobistej ze względu na szczególnie emocjonalny charakter pracy?

Nie ma zgody na dwunastogodzinny dzień pracy.


Według poprawek konieczne jest wprowadzenie dwunastogodzinnego czasu pracy a gratyfikacją ma być oddanie nadwyżek godzin w formie wolnych dni a nie gratyfikacja finansowa, jak wynika z prawa pracy. „Obciążenia czasowe”, które zakłada projekt  nie biorą też pod uwagę kondycji  np. artystów muzyków, dla których taki czas pracy i taki wysiłek wyklucza dobry efekt dzieła. 
 

 Obecność wykonawców w Stowarzyszeniach ma sens wtedy jeśli Stowarzyszenia w odróżnieniu od Związków będą miały siłę dyscyplinującą wykonawców.


Stowarzyszenie ma wspierać swoich członków na każdym polu - artystycznym i socjalnym ale też powinno wymagać od nich przestrzegania praw, dyscypliny i  wysokiego artystycznego poziomu. Będzie to możliwe wtedy, jeśli zrozumiemy  profity wynikające ze Stowarzyszeń i wdamy się w działalność ożywiając je współczesnym myśleniem.


Konieczna wydaje się obecność wszystkich wykonawców w Związkach Zawodowych. Przynależność do Związków powinna być automatyczna po skończeniu studiów.


Tylko tak można stać się siłą pilnującą swoich praw. Tylko tak można uniknąć oporu dyrektorów wobec przynależności do Związków.
Zanim zaczniemy podpisywać nowe „artystyczne” umowy musi powstać  kodeks pracy artystycznej i  Status Twórcy. Żeby powstał Status Twórcy głos muszą zabrać sami artyści.

Komentarzy: 5

to w komunie ,po studiach automatycznie nalezalo się do zw. zawodowych do dzis mam ksiazeczke, byla b. wazna poniewaz tam wlasnie byly notowane i steplowane wszystkie przyjęcia do pracy i zwolnienia, urlopy, zwolnienia lekarskie , magany i nagrody. i ona stanowila pierwszy stopien do otrzymania emerytury, ponieważ tam byl notowany czas pracy ciąglosć, i ewetualne przerwy w etacie, kiedy nie wplywaly skladki na zus. dzis takiego obowiazku nie ma i oby nigdy nie wrócil!!! zas przynaleznosc do zaspu powinna byc nie tyle obowiazkowa ile musimy odzyskac taki prestiz i przydatnosc ,zeby ta przynaleznosc stala się spledorem, a czlonek zasp powinien byc dumny ze swojego czlonkostwa ,zmierzajmy do tego.

— zosia czerwińska, 2010-08-26 00:16:25

Tzw przymvs organizacyjny obowiazywal z powodzeniem w przedwojennym teatrze w Polsce. ZASP pelnil wowczas role waznego partnera pracodawcy,, jednoczesnie weryfikujac poziom artystyczny aktorow. Przynaleznosc do ZASP byla rownoznaczna z osiągnięciem statusu artysty zawodowego. Przypominalo to wejscie średniowiecznego czeladnika do cechu. Na podobnie ekskuzywnaj zasadzie działa brytyjski Actors Equity. Ktos, kto jest członkiem tej organizacji posiada szereg przywilejów na rynku pracy.

— Jerzy Łysiński, 2010-07-25 10:36:55

Tzw przymvs organizacyjny obowiazywal z powodzeniem w przedwojennym teatrze w Polsce. ZASP pelnil wowczas role waznego partnera pracodawcy,, jednoczesnie weryfikujac poziom artystyczny aktorow. Przynaleznosc do ZASP byla rownoznaczna z osiągnięciem statusu artysty zawodowego. Przypominalo to wejscie średniowiecznego czeladnika do cechu. Na podobnie ekskuzywnaj zasadzie działa brytyjski Actors Equity. Ktos, kto jest członkiem tej organizacji posiada szereg przywilejów na rynku pracy.

— Jerzy Łysiński, 2010-07-25 10:32:51

Zgadzam się z Katarzyną. Możliwość przystąpienia do Związku Zawodowego musi pozostać przywilejem. Bezsprzeczna natomiast pozostaje kwestia wspólnej reprezentacji. Do niej, szczególnie w kwestiach prawnych, ma umocowanie tylko (jak na razie) Związek Zawodowy. Natomiast ZASP, przy obecnych regulacjach (zresztą w zgodzie ze Statutem ZASP) może się tylko odwoływać do sumienia swoich członków. Jak na obecne czasy, panujące okoliczności, a przede wszystkim dzisiejszą obyczajowość to trochę za mało. Czy zatem jest na to jakaś rada? Moim zdaniem tak. I to jedna jedyna, że się tak nieskromnie wyrażę. Ponieważ jestem aktorem, to moja propozycja dotyczy Sekcji Teatrów Dramatycznych. Natychmiast potrzebujemy powołania Samorządu Zawodowego Aktorów (na wzór Samorządów Zawodowych innych profesji). Zgłosiłem taki wniosek (o powołanie Samorządu Zawodowego Aktorów) do Komisji Uchwał i Wniosków na 50 Walnym Zjeździe Delegatów ZASP. Wniosek przeszedł. Teraz czekam na jego realizację. Gdyby ktokolwiek miał jakiekolwiek wątpliwości PO CO NAM TAKI SAMORZĄD?, to podpowiadam. Żaden z zawodów artystów-wykonawców nie jest tak narażony na degradację jak zawód aktora! Np. muzyków, tancerzy, śpiewaków przeważnie weryfikują umiejętności, nabywane na studiach. Do bardzo szczególnych należą przypadki, w których artystą muzykiem, tancerzem, śpiewakiem zostaje ktoś bez szkoły, gwarantującej poziom wykształcenia i profesjonalnego przygotowania do zawodu. Natomiast, okazuje się, że AKTOREM może zostać KAŻDY. Nie każdy, co prawda może zostać członkiem ZASP czy ZZAP. Ale tym, którzy nie mają takich uprawnień jest akurat wszystko jedno. A na pewno nie będą się przejmowali tzw. odpowiedzialnością wobec środowiska. Natomiast przynależność do Samorządu Zawodowego, obwarowana konkretnymi, ustalonymi przez Samorząd kryteriami byłaby w stanie "wymusić" na swoich członkach "przestrzegania praw, dyscypliny i wysokiego artystycznego poziomu" - jak w "Osobistych uwagach do Poprawek..." napisała się Pani Prezes. Zapraszam Wszystkich Kolegów do dyskusji nad tym pomysłem. I przestańcie się wreszcie bać Tych Swoich Dyrektorów Teatrów. Podejrzewam, że Oni też w końcu docenią gwarancję profesjonalnego partnerstwa z naszej strony. (rysiekfaron@wp.pl).

— Rysiek Faron, 2010-07-09 08:23:46

Wiele punktów trafionych w dychę!Bezwarunkowo trzeba się tym zająć.Jedynie ostatni akapit budzi wątpliwości .Automatyczna przynależność po studiach do związku kojarzy mi się z przymusem,a decyzja winna być dobrowolna.

— Katarzyna, 2010-07-08 17:42:13

Serwis nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Administrator może w każdej chwili bez podania przyczyny usunąć każdy wpis naruszający dobre imię jakiejkolwiek osoby lub niezgodny z obowiązującym w Polsce prawem.