P  o  t  r  z  e  b  u  j  e  m  y     n  o  w  e  g  o     p  o  r  o  z  u  m  i  e  n  i  a     s  p  o  ł  e  c  z  n  e  g  o     w     s  p  r  a  w  i  e     t  e  a  t  r  ó  w  ,     o  p  e  r     i     f  i  l  h  a  r  m  o  n  i  i

Gdzie jesteś:

Sprawa Andrzeja Grąziewicza

Za zgodą naszego kolegi Andrzeja Grąziewicza publikuję fragmenty jego listu do ZASP. To pierwszy krok w nagłośnieniu sprawy, która go dotyczy.  Ze względów prawnych pominęłam  tylko nazwiska lekarzy wymienionych w liście. Spotkanie z naszym kolegą, który rzeczywiście został pozbawiony głosu w wyniku operacji robi na każdym duże wrażenie. Nie powinien czuć się osamotniony.
Joanna Szczepkowska


W lutym 2009, po badaniach USG Doppler, zdiagnozowano u mnie obustronne zwężenia w tętnicach szyjnych, krytycznie ograniczające przepływ krwi do mózgu. Pierwsza operacja udrożnienia szyjnych naczyń krwionośnych strony lewej odbyła się 01 czerwca 2009 r., w Centralnym Klinicznym Szpitalu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Klinice Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Transplantacyjnej. Ze względu na ryzyko zatoru strony prawej, 30 listopada 2009 roku poddałem się kolejnej operacji. Oba zabiegi, satysfakcjonujące lekarzy pod katem realizacji ich głównego celu
Nie obyło się bez powikłań. Podczas pierwszego zabiegu doszło do porażenia nerwu twarzowego. Aktor zawodowy zna techniki ćwiczenia mięśni twarzy i dwa miesiące po operacji, po intensywnych ćwiczeniach, pozostało jedynie lekkie wykrzyknienie ust, co nie do końca przekreślało możliwość pracy w zawodzie. Wydawało się, ze najgorsze jest już za mną.
Przed kolejnym zabiegiem profesor uprzedził mnie o ryzyku związanym z operacją. Zrozumiałem to jako zagrożenie wynikające ze stanu mojego serca, przebytego zawału, wszczepionego stymulatora i choroby wieńcowej.
Serce wytrzymało, „operacja się powiodła”, ale tym razem uszkodzono mi nerw krtani i nerw języka, co już trzeciego dnia po operacji potwierdzili konsultanci: laryngolog i foniatra.
Dziś, trzy miesiące po operacji lekarze przyznają, ze uszkodzenie krtani jest poważne. Nie mogę mówić, chrypię, brak mi oddechu, dusze się, nie ma mowy o wydobyciu czystego i głośniejszego dźwięku. Mam trudności z przełykaniem. Ostatnio specjaliści, którzy unikają wprawdzie określenia „nieodwracalne”, poinformowali mnie, że porażenie nerwu, bezruch prawego mięśnia i niedomykalność krtani, grozi mi śmiertelnym zakrztuszeniem się. Płyny i pokarm mogą dostać się do tchawicy.
„Leczenie skutków komplikacji” polegało głownie na wystawaniu w kolejkach do lekarzy specjalistów – język sam wyćwiczyłem ale z krtanią nie dałem rady, zresztą podobnie jak fachowcy; nie mogę mówić; chrypię; brak mi oddechu; przez niedomykalność krtani krztuszę się, a wszystko to, po pół roku prób rehabilitacji, potwierdzone zostało orzeczeniem Wojewódzkiego Konsultanta w  dziedzinie audiologii i foniatrii; na poprawę nie można liczyć
– koniec z zawodem aktora .
Uprzedzony o wielu możliwych powikłaniach – jednak nie o możliwości uszkodzenia organów mowy – na operację wyraziłem zgodę; Reakcja chirurgów zdecydowana: operację przeprowadzono prawidłowo! – komplikacje?- się zdarzają A w ogóle z taka chrypką to ten pacjent już przyszedł! Przemyślenia moje: gdybym był uprzedzony o ryzyku utraty głosu, utracie możliwości wykonywania zawodu i normalnego funkcjonowania, na operację bym się nie zgodził! Zwróciłem się do ZASP-u i Kolegów o pomoc prawna i medialną. Medialna – dlaczego medialna?...Dlatego, żeby w przyszłości, podcięcie krtani aktorowi było uznane nie za „komplikację pooperacyjną’ wliczoną w ryzyko operacji, a za życiowa tragedię dla pacjenta wykonującego ten zawód, zaś uprzedzenie o tego rodzaju zagrożeniu było obowiązkowe i jednoznaczne! Dlatego, żeby nasz Związek rozważył możliwości utworzenia specjalnego, związanego z zawodem pakietu ubezpieczeń dla swoich Członków, razem z solidną firmą od ubezpieczeń, a w moim przypadku z odszkodowaniem nie było problemu!
O możliwości wystąpienia takich skutków, jako „ryzyka operacji” nie zostałem przez nikogo uprzedzony. Nie poinformowano mnie, jak duży procent operacji udrożnienia tętnic szyjnych kończy się podobną, jak w moim przypadku „komplikacją’. Nie miałem szansy dokonania wyboru między życiem w zagrożeniu a okaleczeniem i pewną „śmiercią zawodową”.
O problemie powiadomiłem Rzecznika Praw pacjenta przy CSK, Stowarzyszenie Pokrzywdzonych przez medycynę, zwróciłem się też do jednej z fundacji. Sprawa jest prosta. Zewsząd słyszę, że wdaje się w, z góry przegraną walkę z „solidaryzmem” lekarzy. Jeszcze na Oddziale, po operacji stwierdzono „ o co chodzi? „My tu życie ratujemy, a nie jakieś  kariery aktorskie!”. Niby racja! Ale z czyjego punktu widzenia?
Podjęcie jakichkolwiek działań wymaga znajomości prawa. Obecnie nie stać mnie na wynajęcie adwokata. Straciłem możliwość podjęcia zadań zawodowych i, tym samym, dorobienia do emerytury. Dlatego też liczę na Wasza, Koleżanki i Koledzy, pomoc w uzyskaniu  porady prawnej od kancelarii Prawnej zajmującej się sprawami naszego Związku. Chodzi głównie o pisemną wykładnię: przypadek – skutki prawne i jakiś plan postępowania. Ogromną pomocą dla mnie byłoby też wsparcie Związku w doprowadzeniu do medialnego nagłośnienia sprawy – aktora, członka ZASP-u.
I o takie wsparcie zdecydowałem się Was, koleżanki i Koledzy prosić.
Andrzej Grąziewicz

Komentarzy: 24

TAKA POLSKA RZECZYWISTOSC NIESTETY

— DANA, 2011-02-16 17:02:28

Dlaczego głośno o sprawie robi się dopiero teraz? blisko 15 miesięcy po fatalnej operacji?

— exeCutor, 2011-02-16 16:58:22

Egon...piszesz że lekarze ci zszargali zdrowie a może jednak kiedys cos dobrego zrobili?Cos czego sam byś nie dał rady zrobić i przede wszystkim nie umiał?Z tej 'rutynowej pracy' lekarzy zrobił sie już slogan.A czy urzędnik państwowy nie wykazuje rutyny?Swoją drogą owy urzędnik nie musi brać na swoje emocjonalne barki czyiś tragedii tylko bierze tony papierów,o których za godzinę zapomni.Proszę mi uwierzyć, że informując po raz pierwszy pacjenta o nowotworze, o śmierci kogos blliskiego czy reanimując człowieka przeżywa sie ogromną traumę, którą wnosi się do własnego domu, którą gdzieś trzeba odreagować...Myśle,że tego nie zrozumiesz, choć zarzucasz brak zrozumienia innym. Zastanowiłeś się kiedyś jakie to może być uczucie? Widok śmiertelne chorej młodej dziewczyny, która w wyniku przerzutów do mózgu nie rozpoznaje płaczący przy jej łóżku najbliższych i nie da się z tym nic zrobić?! Myśłałes kiedys o tym?! Czytasz o Panu Andrzeju pozbawionym głosu i każesz współczuć(!), myślę ,że chorzy z rakiem płuca/ trzustki/ glejakami mózgu zwyczajnie chcieliby nie móc mówić. Od razu odpieram możliwe komentarze i absolutnie rozumiem,że dla każdego jego nieszczęscie jest życiową tragedią czy jest to dyskopatia/depresja/ubytek w zębie bo człowiek jest egoistą ale jednocześnie proszę,żeby ktoś nie określał mnie mianem 'pozbawionej empatii' bo nie jestem przychylna do pozbawionych merytorycznych argumentów zarzutów w stosunku do lekarzy.

— Anna, 2011-02-05 22:33:52

Wspolczuje Panu Andrzejowi. Nikt nie wie co to miec powiklania po zabiegach gdy sam ich nie ma. Czytam te komentarze i widze kompletny brak empatii u tych ludzi. Co do lekarzy to norma ze jedna zrobia ,a drugie zepsuja. Znam to bo mi tez zszargali zdrowie. Podchodza do swojego zawodu rutynowo i potem sa tego efekty. Dla wielu nich czlowiek to tylko kupa miesa... Pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrowia.

— egon, 2011-02-05 13:56:21

Andrzej trzymaj się i walcz. Zawdzięczam Ci fajną przygodę aktorską w GRAN.......-dziękuję.K

— Krzysztof W, 2011-02-04 18:51:44

do specjalisty: skąd ty się urwałeś? nie za bardzo to jest miejsce do takich konwersacji ale sam mnie sprowokowałeś. no to masz: po pierwsze: polska to najbiedniejszy kraj w ue. po drugie: zobacz ile procent z tego nad wyraz cieniutkiego dochodu narodowego przeznaczane jest na leczenie i porównaj to do nakładów innych krajów ue. po trzecie: weź pod uwagę, ze taki stan rzeczy ma miejsce w polsce od ponad 40 lat. po czwarte: zauważ, ze służba zdrowia obok pkp czy sadownictwa jest jedna z oaz komunizmu i jej sposób zarządzania można krotko określić jako: "mieszanka nepotyzmu i feudalizmu" albo po prostu "tragedia". i po piąte: wobec tragicznej sytuacji w polskiej służbie zdrowia ( przy permanentnym braku łóżek, sprzętu i leków ) co należy się nieodpłatnie polskiemu pacjentowi? ano wszystko! no wiec masz, ze jakość tego "wszystkiego" będzie adekwatna do nakładów na polska służbę zdrowia. a w zasadzie uwzględniając heroizm polskiego personelu pracującego na kilka etatów w warunkach medycznego średniowiecza i będąc od lat traktowani przez media jako "chłopiec do bicia" to i tak moim skromnym zdaniem poziom ten jest zbyt wysoki.

— franc, 2011-02-04 16:35:45

Nie wdając się w niemerytoryczną dyskusję uprzejmie informuję, że od wielu lat istnieją środki techniczne istotnie wspomagające pracę lekarzy w zabiegach chirurgicznych, zwłaszcza gdy operują w okolicach gdzie swój przebieg mają nerwy czaszkowe. Technika ta nazywa się neuromonitoringiem śródoperacyjnym i jest swego rodzaju systemem GPS który potrafi zidentyfikować nerw, wskazać jego przebieg a przez to oszczędzić i zachować nie stwarzając zagrożenia deficytu neurologicznego. System ten ma zastosowanie w wielu operacjach i naczęściej np. tarczycy (nerw krtaniowy wsteczny, który to został prawdopodobnie uszkodzony u p. Andrzeja, jak wynika z opisu), ślinianki przyusznej (nerw twarzowy). W chirurgii naczyniowej stosuje się bardziej rozbudowaną technikę służącą do monitorowania stanu ukrwienia mózgu, aby na wczesnym etapie operacji chirurdzy mieli szybką informację w momencie, gdy w celu udrożnienia tętnicy muszą ją chwilowo zamknąć (monitorwanie potencjałów wywołanych czuciowych). Podsumowując: są metody, które potrafią od takiego nieszczęścia ustrzec. Pytanie tylko ( a na pewno to pytanie powinno paść w sądzie), dlaczego Szpital Kliniczny bedący jednostką referencyjną nie korzysta z metod, które w Europie są znane od wielu wielu lat… Dużo zdrowia dla Pana Andrzeja !!!

— Specjalista, 2011-02-03 21:28:12

Cóż, przykro mi, ze to Pana spotkało i rozumiem Pana rozgorczenie. Jednak powikłania zdarzają się w medycynie i zdarzać zawsze będą. To dotyczy każdego fachowca, bowiem tylko ten nie ma powikłań co nic nie robi. Człowiek jest istotą bardzo złożoną i często wyłącznie zbieg okoliczności decyduje o tym, czy mamy łut szczęścia, czy niefart. Jeśli zajmujący się Panem lekarze nie dopuścili się jakiegoś zaniedbania, a jedynie miał Pan po prostu pecha, to proponuję nie wieszać na nich psów - jakby nie było działali w dobrej wierze. Myślę, że gdyby przed operacją poinformowali Pana o możliwosci tego typu powikłania i dodali że zdarza sie raz na ileś tam tysięcy przypadków to i tak zgodziłby sie Pan na ten zabieg poprzez klasyczne wyparcie "mnie się to nie przytrafi" - wszak perspektywa co do dalszych Pana losów bez zabiegu raczej nie przedstawiała się sielankowo, zaś wcześniejszy zabieg po przeciwnej stronie ostatecznie udał się. O odszkodowanie może Pan walczyć, szpital na pewno jest ubezpieczony. POWODZENIA. Sobie nic Pan nie ma do zarzucenia? Wszak główną przyczyną uogólnionej miażdżycy jet "niefrasobliwy" tryb życia. W końcu po co próbuje Pan wywołać medialne zamieszanie, co takiego chce Pan ugrać na swoim nieszczęciu? Sławę na starość? Współczucie środowiska artystów? /// Co do wypowiedzi Pana Zbigniewa Sieciechowicza: oto zwie konowałem chirurga naczyniowego ktoś kto zajmuje się strojeniem min na scenie. O tak, Pan jest osobą jak najbardziej kompetentną do oceny zaistniałej sytuacji!

— Cyborg, 2011-02-03 20:42:05

odpowiedz do p.Sieciechowicza obraża pan lekarzy nazywajac ich konowalami.jak sie bedzie pan miewał kiedy lekarz nazwie pana miernotą albo pomiotem melpomeny.A powikłań nie mają tylko ci którzy nic nie zoperowali w zyciu.

— adam, 2011-02-03 18:43:10

Od wielu lat jest wymagana swiadoma zgoda na operację wyrażona przez pacjenta,jak rozumiem operacja odbyła się w trybie planowym,operował chirurg naczyniowy, a nie konował, Pan wyraził zgodę na operację i na pewno przedstawiono Panu ryzyko powikłań i ryzyko nie wykonania operacji- choroba zatorowo-zakrzepowa,udar, niedokrwienie. mając powikłania po pierwszej operacji nie dopytał Pan o możliwość powikłań?Rozumiem rozpacz,ale chyba wiele tu niezrozumienia- proszę Pana - chirurg nie podciął Panu krtani a z powodu ucisku, czy niekorzystnej anatomii doszło do porażenia nerwu krtaniowego czy nerwu krtaniowego wstecznego.

— Halina, 2011-02-03 18:38:59

w pełni zgadzam sie ze stanowiskiem franca i wsółczuję nawiedzonej monice

— franca, 2011-02-03 17:59:14

Panie Zbigniewie, ja mam tylko jedno pytanie czy potrafi Pan podawać możliwe powikłania zabiegów który przeszedł Pański kolega, czy potrafi Pan podać konsekwencji niewykonania takiej operacji?Wreszcie, czy ja mogę nazwać Pana KONOWAŁEM AKTORSKIM tylko dlatego,że google wyświetla o Panu garstkę informacji i nigdy w życiu o Panu nie słyszałam, bo nie interesuje mnie dziedzina życia zwana 'rozrywką' i zwyczajnie się na tym nie znam?! Osobiście uważam,że łatwo jest mówić o błędzie,o niewłaściwym postępowaniu leczniczym lekarzy, tylko dlaczego nikt nie potrafi podać jakie jest prawidłowe postępowanie?! Często słyszy się opinie,że lekarze maja się za bogów...nie, to pacjęnci ich mają za bogów.Oczekują od lekarzy nieomylności, świetnego humoru, klepania po ramieniu i reakcji na każde zawołanie. Panu Andrzejowi życzę zdrowia i dużo wsparcia od najbliższych!

— Kasia, 2011-02-03 17:53:45

Panie Zbigniewie, ja mam tylko jedno pytanie czy potrafi Pan podawać możliwe powikłania zabiegów który przeszedł Pański kolega, czy potrafi Pan podać konsekwencji niewykonania takiej operacji?Wreszcie, czy ja mogę nazwać Pana KONOWAŁEM AKTORSKIM tylko dlatego,że google wyświetla o Panu garstkę informacji i nigdy w życiu o Panu nie słyszałam, bo nie interesuje mnie dziedzina życia zwana 'rozrywką' i zwyczajnie się na tym nie znam?! Osobiście uważam,że łatwo jest mówić o błędzie,o niewłaściwym postępowaniu leczniczym lekarzy, tylko dlaczego nikt nie potrafi podać jakie jest prawidłowe postępowanie?! Często słyszy się opinie,że lekarze maja się za bogów...nie, to pacjęnci ich mają za bogów.Oczekują od lekarzy nieomylności, świetnego humoru, klepania po ramieniu i reakcji na każde zawołanie. Panu Andrzejowi życzę zdrowia i dużo wsparcia od najbliższych!

— Kasia, 2011-02-03 17:51:47

czytając inwektywy skierowane w środowisko lekarskie zadam trzy pytania: czy pan andrzej przeczytał uważnie zgodę na swój zabieg z wymienionymi dokładnie możliwymi powikłaniami? na jakiej podstawie uważał pan, ze żadne z wymienionych tam pana dotyczyć nie będą? czy ktokolwiek ze środowiska lekarskiego zapewniał pana o zupełnym braku powikłań w przypadku proponowanej operacji tudzież odradzał panu ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych przypadków. ja rozumiem, ze spotkało pana nieszczęście, bardzo panu współczuje ale czy ja jestem nienormalny mając polowe pana lat i ubezpieczając się co roku na kilka milionów złotych? przykro mi ale po prostu nie rozumiem osób nieodpowiedzialnych.

— franc, 2011-02-03 17:46:29

Nie jestem ani lekarzem, ani prawnikiem tylko księgową, która posiada silne zdolności analityczne i dlatego z uwagą przeczytałam list Pana Andrzeja Grąziewicza oraz komentarze i muszę przyznać że co niektórzy mają problemy z logicznym myśleniem. To oczywiste, że popełniono błąd i nie ma co usilnie przekonywać siebie i innych w około że było inaczej. Oczywiście, można czekać na orzeczenie sądu (bo to przecież sąd "orzeka o winie"!!!), W sądzie siedzą ludzie, którzy opierają się na faktach zaistniałych a faktem jest to, że Pan Andrzej przed operacją mówił a po operacji przestał mówić więc gdzie jest odpowiedz? nie trzeba być Bogiem ani sędzią, żeby znać odpowiedz. Każdy ma prawo do podejmowania decyzji dotyczącej własnej osoby, dlatego każdy kto uważa sie za fachowca w dziedzinie jaka wykonuje, powinien liczyć się z ryzykiem jakie może zaistnieć i POWIADOMIĆ O TYM !!!!! autor listu nie miał wyboru i to jest straszne!. Do pana Andrzeja: Proszę się nie poddawać i walczyć o swoje i nie zwracać uwagi na niemiłe komentarze. "Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla Ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy Ci to jest dla Ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien. Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są Twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, w zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy." Monika

— Monika, 2011-02-03 17:38:08

Rzeczywiście pan kolega wolalby umrzeć niż...? Mam coraz mniej mozliwości "dorobienia" do emerytury a mam ją bez wątpienia niższą niż pan Andrzej. Wiele lat przed planowanym odejściem odkładałem zapracowany grosz by moc się wspomóc na "wypoczynku". Jedyną pomocą ze strony Zasp'u byl monit z zapytaniem dlaczegoż to nie jestem łaskaw dalej placic składek za uczestnictwo w stowarzyszeniu. Przez wiele lat placenia składek Zasp'u nie było stac nawet na zafundowanie mi kolejnego kartonika (legitymacji) bo stary został wypelniony pieczątkami świadczącymi o wieloletnim dawaniu pieniędzy na stowarzyszenie od którego nigdy nic nie chciałem... Dlaczego pan kolega po podjęciu decyzji o odejściu z zawodu (a za taka uważam decyzję o odejściu na emeryturę) sądzi ze cokolwiek czy ktokolwiek powinien mu zabezpieczyć możliwośc "dorobienia"?

— Andrzej, 2011-02-03 17:36:29

Nietety solidaryzm środowiska lekarskiego daje się we znaki pacjentom zbyt często aby tego nie traktować jako normy. Z drugiej strony stronniczość sądów działających w obronie sprawców i orzekających wybutnie na ich korzyść w sprawach zaerówno cywilnych jak i karnych jest przerażająca. Niestety F.Kafka mógłby sie wiele nauczyć gdyby żył w naszej rzeczywistości.

— Tygrys, 2011-02-03 17:28:57

Życzę powodzenia i modlę sie o Pana zdrowie, Panie Andrzeju! Nie ma rzeczy niemożliwych. Pozdrawiam!

— Mariusz, 2011-02-03 17:27:16

Dość tej nagonki na lekarzy ! Oni muszą dostać podwyżki bo głodują. Jeśli popełniają błędy to z nędzy, z głodu i z rozpaczy ! Jak im podwyżek i immunitetu nie dacie, to zaraz jutro wyjadą i kto nas będzie leczył ?

— mądry inaczej, 2011-02-03 17:11:08

do Pani Arletty , OMC prawnika : 1.na szczęście to nie do adwokata a do sądu należy orzekanie o winie - powinna to Pani wiedzieć 2.zanim zacznie Pani autorytatywnie pisać o "błędzie lekarski" proponuję podnieść własną wiedzę medyczną i dopiero wtedy może być Pani partnerem do rozmowy 3.rozstrzyganie na forum internetowym o winie jest co najmniej niestosowne - a próba wywierania nacisku i forsowanie własnego punktu widzenia jako jedynie słusznego nie przystoi , podobno, prawnikowi 4.choć rozumiem poważną sytuację pacjenta - to może jednak poczekajmy na rozstrzygnięcie sądu czy popełniono błąd czy też nie. Natomiast rzucanie przez Pana uwag typu " i tak pewnie nic nie uzyskam, bo z solidarności zawodowej lekarze będą sie wzajemnie kryć " ( taki mniej więcej sens odczytałem z Pana listu) jest naprawdę nieszczere w ustach człowiek, który próbuje przekonać media o swej krzywdzie - lekarze są be , ja jestem cacy - korzystając z siły korporacji aktorskiej i medialnej ( oj, nieładnie, nieładnie...)

— darek, 2011-02-03 16:18:06

...przypomina mi się sprawa samobójcy z USA.Próba samobójcza była nieudolna, odratowano go, jednak w wyniku doznanych obrażeń nastąpiło ciężkie, trwałe kalectwo. W takim razie jak sobie poprawić samopoczucie ? Oczywiście zaskarżyć lekarzy,że bez zgody niedoszłego samobójcy uratowali go, czym narazili go na niewygody bycia kaleką - w związku z tym domagał się kilku milionów odszkodowania.Na szczęście , nawet w USA sędziowie nie zawsze zgadzają się na bzdurne żądania. I teraz do Pana Grąziewicza : czy gdyby jakiś czas po zrezygnowaniu z drugiej operacji dostał Pan udaru - nie byłby Pan rozgoryczony ( zakładając,że udałoby się przeżyć - a statystyki umieralności na udary są przerażające) , nie miałby Pan żalu do lekarzy, że jednak zbyt słabo Pana namawiali? Powikłania MOGĄ ZDARZYĆ SIĘ ZAWSZE.Doskonale Pan o tym wie.A swoją drogą - czy nie miał pan osobistego ubezpieczenia od utraty zdrowia ( w tym i głosu ) ? Jeśli nie - to była to straszna niefrasobliwość. Życzę powrotu do zdrowia

— Darek, 2011-02-03 16:05:43

Jako prawnik, za chwilę daj Boże, adwokat, uważam, że nie powinno się pozwolić, aby taki błąd w sztuce lekarskiej (co fachowy pełnomocnik jest w stanie wykazać) uszedł bez konsekwencji prawnych i żadnej odpowiedzialności winnych takich skutków. Czym innym jest ratowanie życia przez lekarzy bezpośrednio zagrożonego, a czym innym zabieg, który ma na celu zmniejszenie zagrożenia na przyszłość. Tym bardziej, że pacjent świadomy swego stanu zdrowia zawsze ma prawo do pełnego poznania wszystkich możliwości i zagrożeń, związanych z jego stanem zdrowia, rokowaniami i możliwymi dalszymi skutkami. Wobec powyższego życzę pomyślności. Arletta Słowińska

— Arletta, 2011-02-03 15:59:07

sprawa wcale nie taka prosta: 1) pacjent bezwzględnie powinien być poinformowany o możliwych powikłaniach - to nie ulega żadnej wątpliwości. Postawa "my tu życie ratujemy a pan co marudzi" jest niewłaściwa, obraźliwa i upokarzająca dla człowieka, którego w wyniku zabiegu spotkało kalectwo. 2) zwężenie tętnic szyjnych grozi udarem niedokrwiennym mózgu, który jest bezpośrednim stanem zagrożenia życia, zabieg udrażniania tętnic ma na celu zapobiec udarowi. Lepiej żyć z chorą krtanią, nie żyć wcale, żyć leżąc w łóżku z zaburzeniami świadomości, żyć z niedowładem połowiczym? - Do rozważenia przez Zainteresowanego. Prawdopodobieństwo zakończenia kariery aktorskiej po udarze mózgu - olbrzymie. 3) dlaczego tylko ZASP jest winien brakowi ubezpieczeń? Czy kiedykolwiek nauczymy się odpowiadać sami za siebie? Lata płyną, przychodzą choroby, a my ciągle nieśmiertelni i jak młodzi bogowie. Ubezpieczenie - po co? Czy indywidualnie nie można się ubezpieczyć?

— malgo, 2011-02-03 15:33:15

Z przerazeniem i smutkiem przeczytalem powyzszy artykul. Ze smutkiem dlatego, ze studiowlem z Andrzejem Graziewiczem w PWSTiF w Lodzi, bylismy na tym samym roku i byl moim kolega. Z przerazeniem dlatego, iz widze, ze wPolsce nie ma mechanizmow, ktore bronia i wspieraja czlowieka (w tym wypadku aktora), ktorego dotknelo nieszczescie. Fakt, ze nie ma pod tym artykulem zadnego komentarza od kolegow po fachu wyraznie o tym swiadczy. Konowaly okaleczyly pacjeta a ZASP nie zadbal o to by miec firme ubezpieczeniowa lub pomoc prawna, ktore pomagalaby swym czlonkom w takich jak ten wypadkach. Koledzy, pomozcie Andrzejowi rada lub finansowo by mogl wynajac porzadnego adwokata i uzyskac odszkodowanie, kazdego z Was moze spotkac to samo. Zbigniew Sieciechowicz

— Zbigniew Sieciechowicz, 2011-01-19 19:55:52

Proszę podać wynik działania matematycznego z obrazka obok:

Please insert the result of the arithmetical operation from this image. =

Serwis nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Administrator może w każdej chwili bez podania przyczyny usunąć każdy wpis naruszający dobre imię jakiejkolwiek osoby lub niezgodny z obowiązującym w Polsce prawem.