Logo

INFO


button2

Emil Karewicz - wspomnienie

Z żalem i smutkiem żegnamy
Emila Karewicza
aktora z zawodu, z pasji malarza, wędkarza i przydomowego ogrodnika, a z poczucia solidarności i więzi ze środowiskiem - ambasadora Domu Artystów w Skolimowie.
Odszedł artysta filmowy i teatralny, który po raz pierwszy stanął na scenie Teatru Małego w swoim rodzinnym Wilnie grając Małpę w „Kwartecie” Iwana Kryłowa. Jego marzenia o aktorstwie przerwał wybuch II wojny światowej. Były jednak na tyle silne, że nie zniszczyły jej traumatyczne przeżycia czasu pożogi i po wojnie ukończył Studio Iwo Galla, wówczas  dyrektora Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Zadebiutował na tamtejszej scenie rolą Kelnera Antosia w „Klubie kawalerów” Michała Bałuckiego w reżyserii Stefana Orzechowskiego. Dwa lata później, w 1950 roku był już aktorem Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi, dokąd przyjechał z teatrem Galla. Na tej scenie miał możliwość wcielić się w postać Malinowskiego w „Domu otwartym” Bałuckiego i Fabiana w szekspirowskim „Wieczorze trzech króli”, Truffaldina w „Słudze dwóch panów” Goldoniego, Osipa w „Rewizorze” Gogola i Jakuba w „Skąpcu” Moliera, Franciszka w „Zbójcach” Schillera, Gospodarza i Księdza w „Weselu” Wyspiańskiego, Piotra w „Wojnie i pokoju” Tołstoja, Eddiego w „Widoku z mostu” Millera. Po dziesięciu latach zamienił Jaracza na Teatr Nowy, w którym zagrał m.in. Oktawiusza Cezara w „Juliuszu Cezarze” Szekspira, czy Browna w „Operze za trzy grosze” Brechta. Rok 1963, to już Warszawa i Teatr Ateneum, a później Dramatyczny i role Maresa w „Romulusie Wielkim” i Emanuela Lutza w „Meteorze” Dürrenmatta. Od roku 1967 poznawała go publiczność warszawskiego Teatru Ludowego, na deskach którego wcielał się w Mamonta Dalskiego w „Drodze przez mękę” Tołstoja i Lapkina-Tapkina w „Rewizorze” Gogola, Pantalona w „Księżniczce Turandot” Gozziego i Geronta w „Łotrostwach Skapena” Moliera, Bluntschliego w „Żołnierzu i bohaterze” Shawa, Pułkownika Manfreda hr. Giersa w „Bezimiennym dziele” Witkiewicza, Prezesa w „Wariatce z Chaillot” Giraudox i Spodka w „Śnie nocy letniej” Szekspira, Iwana Wasiliewicza Łomowa w „Oświadczynach” Czechowa, Stomila w „Tangu” Mrożka, czy Dr. Bensona w „Mrokach” Schaeffera.
W 2005 roku, wcielając się w postać Kalmity w „Chłopcach” Grochowiaka wystawianego na deskach łódzkiego Teatru Nowego, zamknął etap kariery teatralnej, która trwała nieprzerwanie przez niemal sześćdziesiąt lat. Tak naprawdę w Łodzi narodził się jako aktor, tam zawodowo się rozwijał i to miejsce wybrał na pożegnanie ze sceną i z publicznością.
Ale nie zakończył współpracy z filmem dając się jeszcze porwać w 2012 roku Patrykowi Vedze, który obsadził go wraz ze Stanisławem Mikulskim w znanych już rolach w obrazie „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć”. Rok wcześniej Wiesław Saniewski widział go w roli Dziadka głównego bohatera w filmie „Wygrany”.
Cofając się do początków „flirtu” z X Muzą, w 1956 roku wcielił się w postać Komisarza policji Melonka w „Nikodemie Dyzmie” Jana Rybkowskiego, Porucznika Mądrego w „Kanale” Wajdy, w kolejnych latach w postać Kelnera w „Pętli” Wojciecha Jerzego Hasa, Tadka Warszawiaka w „Bazie ludzi umarłych” Czesława Petelskiego według scenariusza Marka Hłaski, Kurta Zumpego w „Dziś w nocy umrze miasto” Jana Rybkowskiego z muzyką Stefana Kisielewskiego, Jerzego w „Die gefrorenen blitze” Jamesa Veicziego, Chłopa Szymona Poraja w „Polskich drogach” Janusza Morgensterna, czy Maksa w „Halo Szpicbródka” duetu Rzeszewski, Jahoda.
Albo mundur go kochał, albo on umiał go nosić; podobnie jak kostium. Nie dziwi więc, że reżyserzy tak ochoczo go w ten uniform ubierali widząc w nim Rotmistrza Stanisława Sołtykiewicza w „Hubalu” i Generała Kazimierza Sosnkowskiego w „Katastrofie w Gibraltarze” Bohdana Poręby, Oficera gestapo w „Jak rozpętałem II wojnę światową” Tadeusza Chmielewskiego, Kapitana kawalerzystę w „Domu” Jana Łomnickiego, czy wreszcie Sturmbannführera Hermanna Brunnera ze „Stawki większej niż życie” - postaci, która, choć pojawiła się tylko w pięciu na osiemnaście odcinków, widzom głęboko zapadła w pamięć.
W historyczny kostium ubrał go też Andrzej Konic powierzając rolę Hrabiego Paca w „Czarnych chmurach”, Ryszard Ber w „Lalce” widząc w nim Tomasza Łęckiego, ojca tytułowej bohaterki granej przez Małgorzatę Braunek, czy Wojciech Solarz w „Ojcu królowej”, w którym stworzył postać Hetmana Jabłonowskiego. Któż z nas nie pamięta, albo przynajmniej nie słyszał o granej przez niego postaci króla Władysława II Jagiełły z „Krzyżaków” i scenie, w której nad głową krzyżuje dwa miecze mówiąc: „Biorę te miecze, jako wróżbę zwycięstwa”.
I był zwycięzcą - spełnionym artystą w zawodzie i człowiekiem szczęśliwym w życiu prywatnym.
Karierę filmową rozpoczął w 1950 roku wcielając się w postać Georga w pierwszym po wojnie widowiskowym filmie muzycznym, według scenariusza i w reżyserii Jana Rybkowskiego i Stanisława Różewicza, pod znamiennym tytułem „Warszawska premiera”. Był ostatnim spośród całej obsady, który jeszcze przed chwilą mógł wspominać tę realizację. Opustoszała scena „Warszawskiej premiery”. Jerzy Duszyński, Nina Andrycz, Danuta Szaflarska, Janusz Warnecki, Jan Kurnakowicz, Zdzisław Mrożewski, Jan Ciecierski, Kazimierz Opaliński, Ludwik Sempoliński, Krystyna Karkowska, Ludwik Benoit, Mieczysław Pawlikowski, Tadeusz Pluciński, Ryszard Barycz, Maria Kaniewska, Krystyna Królikiewicz, Wiesława Kwaśniewska, Józef Nowak, Lech Ordon, Bronisław Pawlik, Olga Sawicka, Teresa Szmigielówna... są już za kulisami życia. 18 marca 2020 roku, kilka dni po swoich 97. urodzinach, dołączył do nich Emil Karewicz zamykając ten rozdział na zawsze.
Maria Wilma-Hinz

***
Dziękujemy Agnieszce Michalczyk za udostępnienie zdjęć artysty uwiecznionego w jego ogrodzie jesienią ubiegłego roku przez Annę E. Przybysz/studio f4.